wtorek, 10 września 2013

04. Nowa lokatorka

**Logan**
Stanąłem przed drzwiami mieszkania Aliany, prowadząc za sobą Jennifer. Byłem gotowy, żeby zapukać i wyjaśnić im o co chodzi. Przynajmniej Roslyn powinna być w domu.
-Gotowa? - zapytałem, a ona na znak pokiwała głową.
Zapukałem krótko i otworzyłem drzwi. W środku zobaczyłem Roslyn przed rozłożoną sztalugą.
-Co robisz? - zapytałem, kiedy się odwróciła.
-Nudzę się. A kto to jest? - zapytała, wskazując brodą na Jennifer.
-Moja dawna znajoma. - odpowiedziałem, wiedząc, że zabije mnie za to, co za chwilę powiem. - Nie ma gdzie mieszkać, a wy macie wolne łóżko.
Roslyn odwróciła się od sztalugi, wymachując w moją stronę pędzlem. To był jeden z tych momentów, kiedy zaczynałem się jej bać.
-Sugerujesz, że ma u nas zamieszkać? - wrzasnęła, brudząc mi kurtkę żółtą farbą.
-Tak, miej więcej tak.
Roslyn odłożyła pędzel na paletę i zbliżyła się do Jennifer, mierząc ją wzrokiem od stup do głów.
-Wygląda całkiem przyzwoicie. - powiedziała po dłuższym zastanowieniu. - Jak z trzymaniem porządku?
-Nie znoszę brudu. - odpowiedziała Jennifer, przyciskając torebkę do brzucha.
Roslyn zadawała Jennifer różne pytania, patrząc jej głęboko w oczy.
-Grasz na gitarze? - zauważyła, patrząc na pokrowiec.
-Tak, bardzo to lubię.
-Masz nie grać, kiedy chcemy spać. - powiedziała na podsumowanie. - Poza tym, nie ruszaj moich rzeczy i nie wypijaj Alianie mrożonej herbaty, jeśli Ci nie pozwoli. Bez jej zgody nie wolno wchodzić do pracowni. To te grube, białe drzwi. Poza tym masz po sobie sprzątać, dokładać się do rachunków i pomagać w przygotowaniu posiłków. Jasne?
-Jasne. - Jennifer pokiwała głową z uśmiechem, zgadzając się na warunki mieszkaniowe.
-Ja się zgadzam. - Powiedziała, wyciągają do niej rękę. - Jestem Roslyn Waker. Miło mi poznać.
-Jennifer Trump. - odparła, ściskając jej rękę. - Cieszę się, że się zgodziłaś.
Reakcja Roslyn zdziwiła nie tylko mnie, ale i Jennifer. Dobrze wiedziałem, że z Alianą pójdzie o wiele prościej. James zawsze powtarzał, że jest za dobra.
-Nie ciesz się na zapas. - ostrzegła Roslyn. - Jeszcze Alina musi się zgodzić. To jej mieszkanie.
**Aliana**
-Obróć się. - powiedziałam do Cass, kiedy skończyłam robić jej zdjęcia z profilu. - I spójrz na mnie przez ramię.
Nacisnęłam migawkę może trzy razy, kiedy mój aparat zapikał i na wyświetlaczu pojawił się komunikat: „Karta pamięci pełna. Usuń niektóre elementy.”
-Przepraszam, możemy zrobić kilka minut przerwy? - poprosiłam ją, kiedy odwróciła się do mnie przodem.
-Jasne. Sama muszę się czegoś napić. - powiedziała, schodząc ze stołka barowego, na którym siedziała. - Co się stało?
-Zapchałam całe osiem giga. Nie zrzucałam zdjęć od kilku dni. - odparłam, kiedy wychodziłyśmy. - Muszę je przenieść do komputera i sformatować kartę.
Wchodząc do dużego pokoju, zauważyłam, że przy stole siedzi Logan i jakaś nieznana mi dziewczyna.
-Cześć. Dobrze, że jesteś. - powiedziała Roslyn an mój widok. - Logan sobie wymyślił, żeby ta młoda dama u nas zamieszkała.
Popatrzyłam na nią przez stół i znowu zwróciłam się do Roslyn:
-Zgodziłaś się?
-Tak. Z tego co mówiła, jest w porządku. Postawiłam jej warunki i zgodziła się na wszystko co wymyśliłam. - oznajmiła, wracając do malowania jakiegoś jesiennego pejzażu.
Podłączyłam kabel do laptopa i czekałam aż wyświetli się program do przenoszenia zdjęć. W międzyczasie nalałam coli do kubeczka dla Cassidy, która przyszła tuż za mną.
-Uwzględniłaś moją pracownię? - zapytałam, wpisując nazwę folderu i potwierdzając lokalizację.
-Oczywiście.
Podeszłam do dziewczyny, która siedziała na krześle obok Logana. On natomiast nic sobie z tego nie robił i jak gdyby nigdy nic dowcipkował z Cassidy.
-Jeśli zaczniesz przeginać, wyprowadzasz się. - powiedziałam z uśmiechem. - Jestem Aliana Hamilton.
-Jennifer Trump. - powiedział, potrząsając moją dłonią.
-To jest Cassidy Freeman. - powiedziałam, wskazując na Cass. - Jest aktorką, często u nas gości.
-Cześć. - pomachała do niej, uśmiechając się szeroko. - Przyjaźnię się z Alianą.
-Miło mi panią poznać. - powiedziała Jennifer, nieśmiało odwzajemniając uśmiech.
-Nie mów do mnie pani. Będziemy się częściej widywać.
Jennifer wyglądała na zadowoloną. Od teraz ma dach nad głową i poznała znaną aktorkę.
-Chodź, pokarzę Ci Twój pokój. - powiedziałam ciągnąc ją za sobą i zwracając się do Cass. - Zostawię Cię z Roslyn i Loganem, dobra? Potem skończymy sesję.
-Nie ma sprawy.
Poprowadziłam Jennifer do pustego, ale umeblowanego pokoju. Ona z zafascynowaniem rozejrzała się po sypialni.
-Podoba Ci się? - zapytałam, przerywając ciszę.
-Jest fantastycznie. - powiedziała. - Dziękuję. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.
Uśmiechnęłam się do niej. Nawet nie wie, jak ją rozumiem.
-Wiem, kiedyś też nie miałam mieszkania. Masz pracę?
-Tak, w barze muzycznym. Na godziny.
-Świetnie. Zostawię Cię samą. Skończę pracę z Cassidy i jutro się lepiej poznamy. Zgoda?
-Zgoda. - pokiwała głową, a ja się odwróciłam, chcąc wyjść, ale Jennifer mnie zatrzymała. - Aliana?
-Tak?
-Dziękuję.
Uśmiechnęłam się do niej, wychodząc z pokoju.
-------
Mamy nową postać. Więcej w zakładce z bohaterami, o ile jej wcześniej nie otwieraliście.

4 komentarze:

  1. Rozdział boski już nie mogę się doczekać co będzie w następnym :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne! Ja już chcę następny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Superowo, jak zwykle! Tylko uważaj na literówki ;)
    Czekam na następny *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział. Zdarzyło się kilka literówek, ale to tam bajka. Ciekawe co dalej! :)

    OdpowiedzUsuń