środa, 11 września 2013

05. Pierwsze lody


-Czyli matka zmusiła Cię do pójścia na studia medyczne, a tydzień temu stwierdzałaś, że to nie dla Ciebie i dlatego nawiałaś z chaty? - powiedziała Roslyn, podsumowując historię Jennifer.
-Tak. To były jej marzenia, a nie moje. Ale ja chcę grać, śpiewać...
Uśmiechnęłam się pod nosem, kręcąc głową. Dziewczyna naprawdę się nakręciła. Musi jej naprawdę na tym zależeć.
-A wasza historia? - zapytała nagle, świdrując nas wzrokiem.
-Więc... Jestem malarką. - powiedziała powoli Roslyn, patrząc jak piję z kubeczka mrożoną herbatę. - Zazwyczaj przyjmuję zlecenia od zamożnych rodzin. Przemalowuję zdjęcia przodków, tak podrabiając obrazek, żeby wyglądał na przynajmniej stuletni. A to dość pracochłonne i kosztowne. Aliana pomogła mi zrobić stronę internetową. Dzięki temu zarabiam znacznie więcej niż zwykły konserwator sztuki. Na co dzień pracuję w muzeum.
-A pejzaże?
-Carlos ciągle jakieś chce. Mówi, że nie ma lepszego pomysłu na prezent. Już chyba każdy członek jego rodziny ma jakiś mój obraz. Jest jeden wyjątek. Kiedyś poprosił mnie o Matkę Boską dla babci. Chciał coś oryginalnego, to zrobiłam coś między Rafaelem a DaVinci.
-Karmiąca Madonna wśród skał. - uściśliłam.
Jennifer zaśmiała się pod nosem. Nie mówiła tego na głos, ale po jej minie widziałam, że podoba jej się ten obrazek dla Carlosa.
-A ty, Aliana? - zaczęła, patrząc na mnie przez stół.
-Więc... - zaczęłam. Nie lubiłam opowiadać o sobie. Bardziej widziałaby mi pogadanka o muzyce klasycznej. Nie wiem, może o kawałkach, które Trevor Rabin skomponował do „Skarbu Narodów”? Cokolwiek, ale nie o mnie. - skończyłam studia fotograficzne w trybie przyśpieszonym, mam brata i pracuję w stacji telewizyjnej. Czasami jestem do wynajęcia.
Drzwi otworzyły się szybko. Do środka, jak wystrzelony z torpedy, wszedł James. Był jakiś zmartwiony. A James jest... zawsze wesoły. Prawie zawsze.
-Cześć James. Jakiś problem? - zagadałam, w duchu dziękując Bogu, że przyszedł.
-Tak jakby. - odparł smętnym tonem, siadając na kanapie, włączając telewizor. - Dziewczyna mnie rzuciła. Zostawiła. Tak po prostu.
Poczułam smutek. Nie lubię, kiedy moi przyjaciele cierpią. A James na pewno jest jednym z tych ludzi, którzy nie zasługują na cierpienie.
-James, tak mi przykro. - powiedziałam, przytulając go poprzez oparcie kanapy. - I nie radzę ci oglądać teraz niczego w telewizji. O tej porze puszczają same telenowele.
-A masz coś bez migdalenia? - poprosił, rzucając pilota na poduszkę.
-Tak. Reportaż o Zakazanym Mieście. Mam jeszcze „Mikrokosmos” o ptakach.
James zaśmiał się bezgłośnie. Poczułam jak jego ramiona drżą.
-Dawaj to o ptakach.
-Zaczekaj chwilę.
**Carlos**
James zniknął, po tym jak Tessa go zostawiła. Wyglądał okropnie. Jakby był bliski płaczu. Próbowałem do niego dzwonić, ale nie odbierał. Dzwoniłem też do Logana, ale on jest na randce i o niczym nie wie. Z Kendallem nie ma kontaktu. Aliana i Roslyn też nie odbierają. Pewnie wyciszyły komórki i oglądają jakiś film. Albo... Zaraz, przecież James może być u dziewczyn.
Najszybciej jak tylko byłem w stanie zabrałem wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i zbiegłem do garażu. Auta Jamesa nie było. Rzuciłem papiery na miejsce pasażera i pilotem otworzyłem bramę. Odpaliłem silnik i pojechałem do dziewczyn. Miałem dzisiaj szczęście. Jechałem znacznie szybciej niż normalnie. Na dodatek lało jak z cebra i było zimno.
Zaparkowałem pod apartamentowcem. Znałem jej kody, więc bez problemu dostałem się do środka. Bez pukania wpadłem do mieszkania. Roslyn, Aliana i jakaś dziewczyna siedziały przy stole pijąc kawę. Słyszałem jak gra telewizor.
-Mógłbyś trochę grzeczniej, co? - żachnęła się Roslyn. - A nie tak wpadasz bez żadnego powitania, czy coś takiego...
-Przepraszam, ale szukam Jamesa. - odpowiedziałem, rozglądając się po pomieszczeniu.
-Telewizor ogląda. - oznajmiła Aliana, która bez żadnego pytania zaczęła mi robić kawę. - Ze śmietanką?
-Tak, poproszę.
Spojrzałem na Jamesa. Siedział niedbale na kanapie, jedząc chrupki kukurydziane.
-On tak długo? - zapytałem, nadal nie zwracając uwagi na dziewczynę, która z nimi siedziała.
-Dopiero jakieś pół godziny. - oznajmiła Aliana, podając mi kubek z kawą. - James, czy ty masz zamiar oglądać to do końca? - krzyknęłam w jego stronę.
-Aż do samiutkiego końca! - odkrzyknął.
-Zejdzie się jeszcze jakieś dwie i pół godziny. Znacie się? - wskazała na dziewczynę, która z nimi siedziała.
-Nie. - odpowiedziałem, kręcąc głową. - Właśnie miałem pytać.
-To Jennifer. Dawna znajoma Logana. - odpowiedziała. - Będzie z nami mieszkać.
A to dobre! Roześmiałem się głośno. Kto chciałby mieszkać z Roslyn? Dobra, aj bym chciał, ale to co innego. Dziewczyna musi być naprawdę zdesperowana, skoro się na to zgodziła.
-Ona będzie z wami mieszkać? I wy tak po prostu się na to zgodziłyście?
Aliana i Roslyn popatrzyły po sobie. Zupełnie, jakby porozumiewały się bez słów.
-Logan za nią ręczy. Ma pracę, będzie się dokładać do czynszu, a jak podpadnie, to ją wykopiemy. Proste. - oznajmiła Roslyn, jakby w obronie swojej decyzji.
Dziewczyna podeszła do mnie, z wyciągniętą dłonią.
-Jestem Jennifer.
-Carlos. - odpowiedziałem, ściskając jej rękę. - Miło mi poznać.
I teraz pozostało mi tylko zwinąć Jamesa do domu.
--------
Mamy piątą notkę. Nie wiem, dlaczego zrezygnowałam ze słowa rozdział. Jedyny powód jaki znajduję, to krótkie notki,których nie nazywam rozdziałami.

5 komentarzy:

  1. Super jak zawsze xd. Powodzenia przy pisaniu następnej. Dobre tempo masz ;'
    Czekam na następną. ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja, kiedy rzuca mnie facet, wypjam cały alkohol, który znajduje się pod ręką. James, kiedy rzuca go dziewczyna, ogląda filmy przyrodnicze... o ptakach O.o hahah przepraszam, zboczenie zawodowe. Świetna notka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha. James oglądający filmy przyrodnicze był najlepszy. Dobra. Czytam dalej. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No no no. Biedny James zajadający się chrupkami kukurydzianymi. Oby nie przytył :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajnie mi się to czyta :)

    OdpowiedzUsuń