środa, 11 września 2013

06. Niefortunne zdarzenia: seria pierwsza

Był już późny wieczór, a wciąż lało jak z cebra. Próbowałam wysłać wszystkie zdjęcia do pracodawców, ale nie bardzo mi to wychodziło Późny wieczór, to przeciążenie linii, a przeciążenie linii to super wolny internet. Więc jakoś musiałam sobie radzić na tym czymś, chociaż wymagało to ode mnie nie lada cierpliwości. Jeszcze chwilę, a pozgrywam wszystko na płyty i osobiście im to zaniosę.
Dziewczyny próbują razem namalować portret i miały z tego niezły ubaw.
Nagle zadzwonił brzęczek w drzwiach. Dobry pretekst, żeby odejść od tego czegoś nazywanego komputerem.
Wstałam z krzesła i podeszłam otworzyć.
W drzwiach stał Kendall, cały przemoczony. Zupełnie jakby chodził po dworze przez kilka ostatnich godzin.
-Co Ci się stało? - zapytałam, wciągając go do środka.
-Logan mnie wystawił. - odpowiedział.
Otworzyłam usta ze zdziwienia. Przecież oni zawsze trzymali się razem, a teraz Logan zostawił Kendalla samego, daleko od domu i to jeszcze w taką pogodę?
-Idź się przebrać. - powiedziałam mu, prowadząc go do łazienki. - Nate chyba ostatnio zostawił jakieś dresy.
Patrzyłam jak zamykają się za nim drzwi łazienki. Westchnęłam, kręcąc głową. Jeszcze by brakowało, żeby zachorował. Przecież wtedy będziemy mieli przerąbane, a i tak nie wiadomo, jak on to zniesie. Jego ostatnia gorączka nie należy do przyjemnych wspomnień, a i tak Carlos i James mieli z tego niezły ubaw. Chodziło im głównie o to, jak nazywał mnie "Aniołkiem" i przytulał się do Logana.
Usiadłam na krześle przed laptopem. Dziewczyny zachowywały się, jakby tego nie zauważyły.
Po kilku minutach Kendall wyszedł z toalety. Wciąż miał mokre włosy i nie wyglądał najlepiej. Podeszłam do niego, popychając go na kanapę. Ostrożnie położyłam mu dłoń na czole. Było rozpalone.
-Roslyn, możesz skoczyć do łazienki po termometr od Nate'a? - poprosiłam ją, kiedy złożyły już jej rzeczy.
-Jasne. - pokiwała głową z uśmiechem.
Kendall był blady i miał niezdrowe rumieńce na policzkach. Nagle brzydko zakaszlał.
-Kendall, dobrze się czujesz? - zapytałam, patrząc mu w twarz, ale on nic nie odpowiedział.
Wróciła Roslyn z termometrem i podała mi go prawie natychmiast.
-Proszę.
-Dzięki.
Włożyłam Kendallowi końcówkę do ucha. Kiedy zapikała, spojrzałam na wyświetlacz.
-Ile? - spytała Jennifer, stojąc ze skrzyżowanymi ramionami.
-Trzydzieści osiem i dziewięć. Dzwonię po Nate'a. - oznajmiłam, biorąc telefon do ręki.
Po krótkiej rozmowie, odłożyłam słuchawkę. Nate obiecał, że przyjedzie, bo nie ma teraz dyżuru.
-Kto to jest ten Nate? - zapytała Jen, kiedy okrywałam Kendalla kocem.
-To mój brat. - odpowiedziałam.
Znowu odezwał się dzwonek do drzwi i sekundę później do  mieszkania weszła Cassidy w dziwacznym stroju.

-Cześć! - powiedziała z uśmiechem. - Kendall się upił?
-Nie. Ma gorączkę.
Podeszła do nas bliżej i pochyliła się nad Kendallem.
-A co tu robi Królewna Śnieżka? - wymamrotał. Jego policzek błyszczał się od potu.
Cassidy wyprostował się nad kanapą, patrząc na Kendalla z góry.
-Czy on mnie nazwał "Królewną Śnieżką"?
Pokręciłam głową. No pięknie. Nawet ona teraz o tym wie.
Poszłam do kuchni i zmoczyłam miękką ściereczkę zimną wodą. Na razie powinno wystarczyć. Wróciłam do pokoju w położyłam mu ściereczkę na czole. Wzdrygnął się, kiedy docisnęłam ściereczkę do czoła.
-Spokojnie, ja wiem, że zimne. - powiedziałam cicho, próbując go uspokoić.
Drzwi ponownie się otworzyły. Przyszedł Nate.
-Dobrze, że jesteś. - powiedziałam, robiąc mu miejsce. - Możesz go zbadać?
-Dla Ciebie wszystko, siostrzyczko. - uśmiechnął się radośnie.
Pochylał się nad Kendallem dość krótko. Kiedy go osłuchał, wyprostował się i oznajmił:
-Zapalenie płóc.
-Wypisz receptę. Pojadę po leki.
Nate tylko kiwnął głową i wyjął wszystkie potrzebne druczki. 

3 komentarze:

  1. Super opisany chory Kends :3 aż sama chciałabym takiego słodziaka leczyć ;) Cudna notka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Królewna Śnieżka mnie rozwaliła xd. I zamiast "termometr", to przeczytałam "testament" xDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Królewna Śnieżka była najlepsza i szkoda mi Kendalla. Biedactwo. Mam nadzieję, że wyzdrowieje.

    OdpowiedzUsuń