poniedziałek, 16 września 2013

09. Opiekunka

Kendall przespał kilka godzin. Nate kazał mu leżeć na boku.
David był grzeczny, co było nowością. Albo bazgrał po kartce, albo oglądał w komputerze moje nieposortowane zdjęcia i starał się nazywać ludzi po imieniu, a ponieważ nie znał większości ludzi, przewijał tylko do tyłu, mówiąc "Be". Od czasu do czasu udawało mu się rozpoznać któregoś z chłopaków, czy Erin albo Roslyn.
Głupio mi to mówić, ale on jako pierwszy przełamał nieśmiałość Nickole, wręczając jej kartkę ze swoimi bazgrołami. Wywołał tym uśmiech na jej twarzy, co było pierwszym krokiem do oswojenia.
O dziesiątej zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. dzwonił Logan Za chwilę ktoś się będzie gęsto tłumaczył!
-Witaj, Loguś. - powiedziałam słodkim głosikiem. - Czy ty wczoraj o czymś nie zapomniałeś?
-Proszę, przynajmniej Ty...
-Co proszę, co proszę... Logan, jak mogłeś? To jest twój przyjaciel!
-Wiem, ale musiałem zmykać na randkę, a Kendall się strasznie grzebał i...
-To nie jest żadne usprawiedliwienie, rozumiesz? Z Kendallem nie jest dobrze, ma zapalenie płuc, wysoką gorączkę i Bóg raczy wiedzieć jak on może się teraz czuć. A Ty dobrze wiesz, jak źle znosi chorobę.
-Oj wiem, nie wiedziałem, że to się tak skończy.
-Nie ważne, że nie wiedziałeś. Wpadnijcie do mnie po piątej. Wtedy pogadamy.
-Jasne, cześć.
Rozłączył się. Westchnęłam i spojrzałam na Nickole, która siedział przy stoliku z Davidem.
Wyglądało, ze dogadują się całkiem nieźle.
Podeszłam do niej i postanowiłam zagadać. Puki miała dobry humor.
-Masz gdzie mieszkać? - zapytałam cicho. - Jeśli nie masz gdzie spać, to możesz zostać tutaj.
-Naprawdę, mogłabym?
Przecież powiedziałam.
**Carlos**
Kilka godzin później:
Podszedłem do drzwi Aliany i Roslyn. Za mną stali Logan i James. Logan był troche nie pewny, bo przez swoje wczorajsze podrywy kompletnie rozorganizował plany całej ekipie. Co prawde, Aliana uprzedziła szefa, ale on i tak był na nas cięty. Jakby tego było mało, konataktował się z nami Nate i dość ostro zrrócił nam uwagę, że wykorzystujemy jego siostrę.
Zapukałem do jej drzwi i zacisnąłem na klamkę. W środku panował idealny porządek. Zupełnie, jakby Roslyn wynajęła ekipę sprzątającą.
Z pracowni Aliany wydobywały się śmiechy. Przyśpieszyłem kroki i otworzyłem drzwi. Chwilowo zapomniałem, że Aliana tego nie lubi.
Kiedy zobaczyłem, co sie dzieje w środku, zupełnie zbaraniałem. Aliana stała z aparatem przed jakąś dziewczyną, która stała w wizytowych ciuchach Roslyn.
-Cześć, co wy tu robicie? - zapytałem, patrząc to na jedną, to na drugą.
Nagle poczułem jak coś mnie trąca w kolano. Opuściłem głowę i zobaczyłem Davida, który w ten sposób podbiegł do Jamesa.
-Hej młody! - powiatł go, głaszcząc malca po głowie. - jak było z Ciocią.
-Super! - odpowiedział, jak zwykle sepleniąc. - Robimy port... port...
-Portfolio. - dokończyła za niego Aliana. - Nickole może się jakoś wybić tylko pod warunkiem, że będzie je miała. A właśnie. Nie znacie się. To jest Nickole Brown.
Popatrzyłem przez chwile na dziewczynę. Była ładna, ale nie tak ładna jak Roslyn. Gołym okiem widziałem, ze Aliana była jej stylistką, charakteryzatorką i supportem w jednym.
-Potrzebowała pomocy. - ciągnęła dalej, kiedy my gapiliśmy się na Nową. - Puki nie ma Lokum, będzie spała u mnie.
Dziewczyna była miła. Grzecznie podałem jej rękę i nie do końca zadawałem sobie sprawę, czy mnie kojarzy, bo zachowywała się zbyt swobodnie.
-Przepraszam za rano. - powiedziała, kiedy zbliżyła się do Jamesa. - mam nadzieję, że się nie gniewasz.
-Oczywiście, że nie, ale za to widzę, że mój synek Cię polubił.
-Tak, to bardzo energiczny chłopiec. Można się z nim łatwo porozumieć.
-My, panowie maslow tak mamy, prawda?
-Plawda! - przytaknął mały i przytulił się do Jamesa.
Aliana zaśmiała się i tym sposobem zwróciła na nas swoją uwagę.
-Słuchajcie, a może zrobicie sobie kilka zdjęć z Nickole. - zaproponowała. - Z kimś znanym zostanie szybciej zauważona.
-Tylko do portfolio.- zapytałem, patrząc na dziewczynę.
-Tak. Wszystko będzie w fotoksiążce.
-W takim razie... zgadzamy się. Byleby tylko szef nas o to nie ochrzanił. - zauważył Logan.
-O to się nie martw. - zaśmiał się, odkładając aparat na stolik. - Znam wasze umowy. Puki zdjęcia nie dostaną się w publiczne źródła, wszystko jest w porządku. To który pierwszy?
-Ja! - zawołał odważnie Logan.
-Z tobą, to mu mamy do pogadania. - powiedziałem, kiedy stanął przed obiektywem.
-Oj wiem, wiem... - pokręcił głową, opierają łokieć o jej ramię. - Przepraszam, nie przewidziałem tego.
Popatrzyłem na łużko, na którym często pozowała Cassidy. Było pościelone i rozgrzebane. Widzialem, że pod ubranym na biało kocem leży Kendall.
-A jak on się czuje? - zapytałem.
-Lepiej. Gorączka spadła. - powiedziała. - Cały czas śpi. Budziłam go tylo na jedzenie i leki. Niedługo trzeba mu podać kolejną dawkę. Spróbuję go nakłonić, żeby troche wypił. Z odwodnieniem Nate bez słowa zabierze go do szpitala.
**Jennifer**
Kiedy wróciłam do domu, zastałam juz wszystkich, Łącznie z jamesem i jego synem. Jak mogłam się zakochać w kimś, kto ma dziecko i to w dodatku od ponad dwóch lat? Gdzie ty masz rozum, dziewczyno?
Skarciłam się w duchu i bez słowa usiadłam na kanapie, obok śpiącego Kendalla. Nie chciałam patrzeć ani na jamesa, carlosa i mojego kuzyna. Czy ja zawsze muszę się wpakowac w jakieś bagno?
Podeszła do nas Aliana. Niosąc garstę tabletek i kubek z wodą.
-Haj, jak było w pracy? - zapytała, budząc Kendalla.
-W porządku. Na jutro mam przynieść gitarę.
-Jeśli chesz, możesz dzisiaj poćwiczyć. - powiedziała, podnosząc Kendallowi głowę, który był aktualnie ledwo przytomny. - Wypij.
To jak się nim opiekowała, było... dziwne. Może i byli przyjaciółmi, ale przyjaciele nie zajmują się Tobą jak dzieckiem. Podejrzewałam, że coś się za tym kryje.
-A co z Tobą? - zapytała. - Myśłałam, że James Ci się podoba. - powiedziała, kiedy Kendall dość niechętnie wypił zawartość kubka.
-Nie przy nim, dobra? - poprosiłam, patrząc na Kendalla.
Cały czas rozmawiałyśmy półgłosem. Bałam się, że Kendall wygada się Jamesowi.
-Nie przejmuj się. Jest tak chory, że ledwo co będzie pamiętał. - zapewniła mnie.
-Tak właściwie, to skont wiesz, że James mi sie podoba? Mam to wypisane na czole, czy jak?
Jej reakcja zwaliła mnie z nóg.
-Prawie, że tak. - pokiwała głową, sprzątając z podłogi wymiociny Kendalla. - Widze takie rzeczy i mam oczy. Tak wyszło, że w przeciwieństwie do niektórych potrafię zrobić  z nich uzytek. Mam rozumieć, że w chwili poznania Davida, postanowiłaś sobie wybić Jamesa z głowy?
Jej dedukcja była przerażająca. Mieszkam u niej ledwo trzy dni, a ona już zna mnie na przewylot. Ona ma jakiś dar i nie chce się do tego przyznać.
-No a nie powinnam? -zapytałam. - Facet z dzieckiem to zawsze problem.
-Prawda jest taka - oznajmial Aliana, nadal wycierając podłogę, mimo, że była czysta. - Że James jest odpowiedzialnym facetem. Ty znasz ten jeden drobny szczegół od początku, w przeciwieństwie do jego byłych. Nie opowiem Ci teraz o jego żonie, ale wiedz, ze go wycyckała.
-Dziecko nawywasz drobnym szczegółem? - zauważyłam. - Ty jesteś jakaś nienormalna. A co jak sprowadzi sobie inną, a ja będę z nim w związku?
-On tak nie dziala. Daj mu szansę, dobra?
Nie czekała na moją odpowiedź i wstała z klęczek.
----------------
I gotowe. Mam wrażenie, że trochę przecholowałam, ale i tak nie będę skracać notki. Tak samo wyszło. Kiedy to pisałam, nie słuchałam żadnej muzyki. Ale kiedy czytałam go od nowa, włączyłam sobie "Secrets" One Republic. Nie wiem, czy ta piosenka pasuje, ale nie było tak źle. Przynajmnie jak dla mnie.
Mam nadzieję, że dacie mi znać, czy wam się podobało.

2 komentarze:

  1. :D :D :D suuper notka :D :D :D skręcało mnie z niecierpliwości kiedy ją dodasz a teraz znowu skręca mnie w oczekiwaniu na nową ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Suuper rozdział. Nic dodać, nic ująć.

    OdpowiedzUsuń