wtorek, 29 października 2013

27. Wspólna noc

-Kochana siostrzyczko... - zaczął Nate wracając z analizą wyników tomografii. - Czy możesz mi wyjaśnić, jakim cudem masz niewielki obrzęk płatu potylicznego?
Aliana spojrzała na mnie przygryzając wargę, jakby chciała powiedzieć: „Błagam, nic nie mów”, ale zaraz potem się opamiętała i spojrzała na Nate'a, mając zamiar mu wszystko wyjaśnić.
-Istnieje na to bardzo proste wytłumaczenie. - oznajmiła, siadając na łóżku, które jej przydzielono.
-No słucham Cię. - powiedział, obserwując ją przenikliwie.
-Kiedy Katelyn mnie walnęła, to przewróciłam się do tyłu i wpadłam na ścianę. - oznajmiła po kilki sekundach zwłoki. - Nie wyrobię, jeżeli co tydzień będę obrywać w twarz.
-Poza tym masz lekkie wstrząśnienie mózgu, ale nie jest tak źle, więc jeżeli za godzinę nic się nie pogorszy, będziesz mogła wrócić do domu.
-A nie mogę już teraz? - poprosiła.
-Nie. Boimy się, że coś się pogorszy. Powinnaś zostać tu na noc, ale Kendall ręczy za własną odpowiedzialność, więc jakby coś się działo, to natychmiast Cię tu przywiezie.
Nate tylko pokręcił głową, składając swoją podkładkę. Nie przejmował się faktem, że pomimo że Aliana mogła skończyć naprawdę kiepsko, a jej wciąż trzymały się żarty.
Sam też nie byłem z tego powodu zadowolony. Nigdy nie przeczuwałem, że Kate potrafi się posunąć do czegoś takiego. A Aliana jeszcze jej broni. Ona zawsze wszystkich broni. Jedynie Jess jest wyjątkiem, ale to już co innego.
Aliana leżała bez ruchu jeszcze przez chwilę, jakby nie wiedziała co powiedzieć. Odkąd Nate sobie poszedł zachowywała się jakoś nieswojo, jakby coś planowała.
-Jesteś na mnie zły? - zapytała po dłuższej chwili, opierając głowę o moje ramię.
-Nie jestem zły, tylko nadal uważam, że powinniśmy zgłosić to na policję. - odpowiedziałem, całując ją w czubek głowy. - Kate nie powinna się tak zachować.
-Daj spokój. - Jęknęła. - Nie panowała nad sobą. Na pewno tego teraz żałuje.
-Jasne... tak samo jak żałowała, kiedy zepchnęła Erin ze schodów. - prychnąłem.
Nadal przechodziły mnie ciarki, kiedy wspominałem ten incydent. Co prawda Erin tylko trochę się potłukła, na szczęście, ale nie wiadomo jak to mogło się skończyć. Potem to poszło w niepamięć i pracowaliśmy dalej, chociaż przez jakiś czas na planie była dość napięta atmosfera.
-Nie zepchnęła, nie zepchnęła... To był wypadek. Nie pamiętasz? - powiedziała, siadając na łużku i szukając czegoś w torebce. - Erin już chyba nawet nic nie pamięta.
Pokręciłem głową, patrząc jak Aliana gdzieś dzwoni, a następnie zaczyna się śmiać.
-Co jest? - zapytałem.
-Sam posłuchaj. - powiedziała, podając mi swój telefon i przykładając mi do ucha.
Podtrzymałem sobie komórkę i odsłuchałem powiadomienia o nagranej wiadomości.
-Masz jedną nieodsłuchaną wiadomość. - powiedział głos automatycznej dyspozytorki. - Timobajl i timobajl! - usłyszałem po chwili głos Nicole. - Ja chcę Alianę, a nie jakiegoś timobajla! Timobajlu oddawaj mi Alianę!
Zacząłem się śmiać, jeszcze zanim rozłączyłem pocztę i oddałem jej telefon. Nicole jest niemożliwa! Zostawić taką wiadomość na poczcie? Myślałem, że tylko Roslyn tak potrafi.
-Zostawiła Ci takie nagranie? - zapytałem, kiedy chowała do torebki komórkę.
-Wcześniej dzwoniła jakieś dwadzieścia razy. - wyjaśniła. - Później do niej oddzwonię. Musimy jeszcze poczekać na Nate'a, który przyjdzie z wypisem.
Po kilku sekundach wstałem i pocałowałem Alianę namiętnie. Ona tylko się uśmiechnęła i pogłaskała mnie po skroni. Lubiłem, kiedy tak robiła.
**Nicole**
Aliana nie odbiera! Martwię się o nią. Po tym, jak Logan mi opowiedział, co się stało po pracy, wpadłam w panikę. Nie chcę, żeby coś jej się stało. Ona nie może cierpieć!
Chodziłam w kółko, próbując się skupić.
-Kochanie, uspokój się... - oznajmił Logan ze stoickim spokojem. - Na pewno nic się nie dzieje. Histeryzujesz i tyle.
-Ja histeryzuję? - odpowiedziałam, rzucając w niego gromkie spojrzenia. - Nie odbierają mich telefonów, nagrałam im ze sto wiadomości i co jeszcze chcesz wiedzieć?
-Kotek...
Logan zaszedł mnie od tyłu i przytulił. Od dawna nie mieliśmy żadnych problemów, i dzięki Bogu, ale czasami moglibyśmy gdzieś wyjść.
-Jest spora lista rzeczy, których nie wiesz o Alianie. - powiedział. - I wierz ma tej liście jest też spora odporność psychiczna na problemy.
-Może i tak, ale i tak się martwię.
-To się nie martw. - powiedział, przygryzając delikatnie moje ucho.
Dzisiaj nie miałam nastroju na łóżkowe igraszki. Może mnie nie zrozumie, może mnie rzuci, ale muszę zaryzykować.
-Wybacz, ale nie dzisiaj. - wyszeptałam, wyrywając się z jego objęć.
-Zgoda. - przytaknął, zabierając koc z szafy.
Nagle zadzwonił telefon Logana. Ten odebrał, nawet nie wychodząc z pokoju.
Odkąd u nich mieszkam, zachowują się dziwnie swobodnie. I nie chodzi tu tylko o telefon, czy wygłupy, ale też łażą po domu w samych bokserkach, nie zamykają łazienki (dobra, to jest dziwne), chociaż największy szok przeżyłam, kiedy chciałam się załatwić, a Carlos siedział w wannie. Krzyknął tylko, że nie będzie na mnie patrzył i pozwolił wejść.
-Dobra, przekażę, kiedy się do nich dodzwonię. Na razie. - powiedział Logan, rozłączając się i rzucając telefon na fotel.
-Co jest? - zapytałam, siadając naprzeciwko.
-Bankiet z okazji zakończenia „iCarly”. - oznajmił. - Nawet nie wiedziałem, że dzisiaj zrobili ostatni odcinek... Pójdziesz ze mną? - zapytał.
-Kiedy?
-W sobotę. Jesteśmy razem, więc pomyślałem sobie, że...
-Pójdę z Tobą. Czemu jesteście zaproszeni? - zapytała. - Przecież nie pracujecie na jednym planie.
-Nie, ale u nas, w Nicku wszyscy się lubimy i zawsze chodzimy na takie imprezy. Poza tym reżyser często pożycza Alianę i jak by nie było, to czasami razem pracowali.
**Aliana**
Nate w końcu pozwolił mi iść do domu. Nadal nie odbieraliśmy telefonów, bo dobrze wiedzieliśmy o co będą pytać. Poza tym Janette i Nathan poprosili mnie o zrobienie kilku zdjęć, a wiadomo, że oni zawsze wyglądają uroczo. Lubię ich, biorąc pod uwagę kilka tych dni, które od czasu do przepracowaliśmy.
-Może powinienem do nich zadzwonić? - zaproponował, kiedy siadał za kierownicę.
-Wyślij SMSa. - powiedziałam, zapinając pasy. - Mamy spać w jednym łóżku? - zapytałam, powodując, że Kendall... no wiadomo. Zaczerwienił się.
-Jeśli zechcesz... Możemy miło spędzić wieczór, pobyć trochę razem... - wymiał, nawet nie odpalając silnika. - A potem pójdziemy spać. Razem...
Uśmiechnęłam się pod nosem. Uwielbiam to jego zakłopotanie. Jest takie urocze. Przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam. A on tylko oderwał się na chwilę i spojrzał w obity kremową skórą sufit.
-Czekaj chwilę... - wyszeptał.
Odczekałam chwilę, aż znowu się namyśli i znowu go pocałowałam. Potem sama się od niego oderwałam.
-Może stąd pojedziemy? - zaproponował.
-Racja. Jedźmy stąd. Tylko najpierw napisz im tego SMSa. - powiedziałam, sprawdzając swoją komórkę. - Nie chcę, żeby się niepotrzebnie martwili. - oznajmiłam, otwierając kolejną wiadomość głosową od Nicole. Pewnie nagrała na niej to samo co na poprzedniej, więc... Dobra, zadzwonię do niej.
Kidy Kendall ruszył, wybrałam jej numer. Odebrała po dwóch sygnałach.
-Aliana, na reszcie... - usłyszałam jej głos po drugiej stronie. - Tak się martwiłam! Wszystko w porządku?
-Tak, nie ma się czym przejmować. - odpowiedziałam, wpatrując się w przednią szybę. - Teraz jedziemy do domu. Kendall będzie u nas nocował.
-Jak to nocował?
-Pomysł Nate'a. - odparłam. - Tak dla bezpieczeństwa.
-Tak, już rozumiem.
-Zadzwonię jutro rano. Na razie. - powiedziałam, naciskając czerwoną słuchawkę, zanim doprowadzi mnie do bólu głowy, zasypując mnóstwem pytań.
Odrzuciłam telefon to torebki i spojrzałam na Kendalla, który wpatrywał się w jezdnię, martwiąc się, że złapie nas drogówka. Akurat w to uwierzę, bo jeździ jak emerytka.
Kendall, wciąż patrząc na drogę, podał mi swój telefon.
-Zobacz co Logan napisał. - oznajmił. - Teraz to już jest szczyt.
Wzięłam od niego telefon i spojrzałam na wyświetlacz.
Weźcie się ogarnijcie. Już ja wiem, co będziecie robić, kiedy zgasicie światło. Nicole prawie narobiła w majtki. No i w sobotę impreza. Zakończenie iCarly.”
Ogarnęła mnie niezła Głupawka, bo kto inny jak Logan potrafi w kilku słowach określić obecne położenie. No chyba, że jeszcze Jennifer, ale co drugie słowo trzeba wstawić długie „piii”.
Kendall zaparkował pod apartamentowcem w którym mieszkam.
Bez słowa wysiadłam, czekając aż Kendall zamknie samochód. Później poszliśmy do windy. A jeszcze później do mieszkania. Dziewczyny wyglądały, jakby byłe zaskoczone.
-A co wy tu razem robicie? - zapytała Rosqui kiedy tylko nas zobaczyła.
-Ja tu mieszkam, a Kendall zostanie na noc. - odpowiedziałam.
-Już rozumiem... Chcecie skonsumować związek. - powiedziała Jen, wychylając się z kuchni. - To my wam nie będziemy przeszkadzać.
Obie popatrzyły po sobie znacząco. Trochę, jakby porozumiewały się bez słów. I pomyśleć, że dopiero jeden dzień wiedzą, że są siostrami...
-Możecie sobie nie żartować? - poprosiłam je. - To był pomysł Nate'a.
-Czyli musimy mu podziękować. - odparła Jen, nakładając na talerze pieczone ziemniaki. Zaraz... Jen zrobiła kolację? Przecież ona twierdzi, że nie potrafi gotować.
-Za co? - odezwał się nagle Kendall. Po jego minie poznałam, że jest zbity z tropu.
-Za dostarczenie materiału. - odparła Roslyn, rozkładając sztućce.
-... Na nakręcenie...
-... Filmu erotycznego....
-... Z wami...
-...W roli głównej. - dokończyła Roslyn.
-Rany, po raz pierwszy mówiłyście jak bracia Weasley i już mnie to przeraża. - powiedziałam idąc do łazienki.
Stanęłam przed lustrem i popatrzyłam w swoje odbicie. Po uderzeniu zostało tylko niewielkie zaczerwienienie koło nosa. Chyba będę musiała pożyczyć kosmetyczkę od Roslyn. Ona ma trochę bardziej profesjonalne kosmetyki niż ja. Jak mi się nie uda, to poproszę Emily. Ona potrafi zdziałać cuda mając do dyspozycji cały sztab kosmetyków.
Usłyszałam piknięcie mojego telefonu. Pewnie któryś z chłopaków.
-Kendall, przeczytaj! - krzyknęłam w stronę drzwi.
Wytarłam twarz swoim ręcznikiem i wrzuciłam go do pralki. Nagromadziła się tam spora liczba białych rzeczy (pomysł Jen, białe rzeczy wrzucamy od razu do pralki, żeby oszczędzić na czasie).
-To Carlos! - krzyknął Kendall. Spojrzałam za okno i zauważyłam, że zaczęło się ściemniać. No tak. Była już dziesiąta. - Napisał, że ma... - przerwał na chwilę, powstrzymują śmiech. - Fluorescencje smarki?
Pokręciłam głową. Pewnie światło z księżyca pada na chusteczkę i dlatego mu się tak wydaje. Albo po prosu, jak zwykle z reszta zaczyna sobie żartować.
Wyszłam z łazienki i usiadłam przy stole. Szczerze mówiąc nie byłam za specjalnie głodna, ale nie chciałam, żeby Jen zrobiło się przykro. W końcu ugotowała coś samodzielnie. Po raz pierwszy w historii. Kendall nie jadł, jakby miał apetyt. Co chwila tylko grzebał w swojej porcji i brał do ust niewielki kęs. Chociaż jak dla mnie było nawet smaczne.
Kiedy zjedliśmy, musieliśmy się wykąpać. Ja skończyłam po kwadransie, a po wyjściu spod prysznica prawie ucałowałam kafelki. Natomiast Kendall... On żeby się wykąpać, potrzebuje niecałych 7 minut. Jen i Rose stały pod drzwiami ze stoperem.
Później położyliśmy się na moim łóżku.
Spojrzałam na Kendalla, który opierał głowę o moją dodatkową poduszkę. Dzięki Nathanowi mam takie wielkie. Nie ma to jak zaciągnąć Kressa do meblowego...
-Jak się czujesz? - zapytał.
-W porządku. Nawet nie boli mnie głowa. - odpowiedziałam, uśmiechając się do niego.
Kiedy zaczęliśmy się całować, Kenny zdołał zgasić światło.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I tyle na dzisiaj! Notka dedykowana HeffronDrive_123. Która sumiennie komentuje każdą moją notkę i za co bardzo, bardzo jej dziękuję... 
Zmieniłam harmonogram. Teraz Notki będą się pojawiały dwa razy w tygodniu. We wtorki i czwartki. Niestety, mam coraz mniej czasu i zdałam sobie z tego sprawę, dopiero jak przyszło mi oddać referat z historii, który oddałam dosłownie na styk. Myślałam o tym i zdałam sobie sprawę, że nigdy wcześniej aż tyle nie pisałam. Mam nadzieję, że dzisiejsza się wam podobała. Dajcie znać w komentarzach.  

5 komentarzy:

  1. Super, super, super :D Jen i Roslyn są zaje...fajne jako siostry :D Konsumpcja związku powiadasz... szkoda, że skończyłaś opis za raz po zgaszeniu światła :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuuuu no suuuuper :D Sorki że dopiero dziś komentuje ale wczoraj byłam na wyćieczce no i byłam wkończona :) Timobajlu oddawaj mi Alianę!!!! Hahahahahahaha to było najlepsze! Czekam nn:****

    OdpowiedzUsuń
  3. Te timobajle wykańczają, zabierają ludzi, na którym nam zależy, to niesprawiedlwie! ;_; Ale cudny rdz ^^ Fluorescencyjne smarki xDD Muhhaah xD Czekam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Timobajl! Boskie xDDD. I emerytowski styl prowadzenia auta przez Kendalla.
    Szkoda, że taki koniec, ale cieszę się, że nie zrobiłaś tu jakiegoś pornosa, bo bym zabiła xD
    ŁÓŻKO! łÓżko! xD
    I jak zwykle zajebiście :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawie, ciekawie. Jarcarski ten rozdział. Prawie cały czas się śmiałam. :D

    OdpowiedzUsuń