czwartek, 2 stycznia 2014

46. Problemik

**Jeniffer**
-Że co jesteś? - zapytała Aliana, kiedy skończyłam jej o wszystkim opowiadać. Nie no, że też musiałam jej powiedzieć. - Ja dobrze usłyszałam?
-Bezpłodna. - powtórzyłam, wycierając sobie nos i tak już mokrą chusteczką. No ekstra. Po prostu świetnie. - Tak to trudno zrozumieć.
-Rozumiem, ale... - przerwała w poszukiwaniu odpowiedniego słowa. - Nie rozumiem... Co lekarz Ci dokładnie powiedział?
Potrząsnęłam głową, żeby trochę mnie otrzeźwiło.
-Powiedział, że nie mogę mieć dzieci. Tyle mi powiedział.
-W sumie niewiele. Zadzwonię do Szamanki. - oznajmiła wyciągając telefon.
-O nie! - wrzasnęłam. - Aż tak zdesperowana nie jestem.
Aliana tylko uśmiechnęła się pod nosem i nie przerywała wykręcania numeru. Poczułam chęć wyrwania jej komórki z dłoni.
Niestety, a właściwie stety nie było jej dane zadzwonić. Jej poczynania przerwał dźwięk tłuczonego szkła. Aliana wybiegła z pokoju, zaalarmowana tym całym zamieszaniem.
Wstałam z łóżka i podążyłam za nią. Nagle zdałam sobie sprawę, że przyszła już połowa zaproszonych gości. No może więcej niż połowa.
-Co to ma znaczyć? - wrzasnęła, wskazując na rozbite okno.
Carlos spojrzał na nią z miną winowajcy. Widać to on spowodował ten drobny wypadek. Drobny? Wyleciała cała szyba. To jednak więcej niż drobny wypadek.
-No więc... - zaczął niepewnie. - Chciałem Ci posprzątać i nagle wszystko wymknęło się spod kontroli i...
-Powiedz jej po prostu, że włączyłeś tryb turbo! - krzyknął na niego Logan. - I odkurzacz wypadł przez okno.
Zamrugałam z niedowierzaniem. Jak odkurzacz mógł od tak sobie wypaść przez okno? To niemożliwe. Kompletnie niemożliwe.
-Powiedzcie chociaż który odkurzacz padł ofiarą Carlosa. - powiedziała powoli, podchodząc do okna i zaglądając przez dziurę pozbawioną szyby.
-Ten bordowy, który masz po poprzednich właścicielach. - wyjaśnił niepewnie.
-Serio? - powiedział urado... co? - A tak bardzo chciałam się pozbyć tego grata. Doprowadzał mnie do szału. W tej chwili szklarz to mój jedyny problem.
James spojrzał na nią ze zdziwieniem. Chyba wiedzieliśmy co chce powiedzieć. Tego dnia szklarze i inni tacy robotnicy ani myślą pracować.
-Twoja szyba będzie musiała trochę poczekać. - powiedziała Cassie, która właśnie przyszła. - A wiesz, że Twój odkurzacz uszkodził samochód Toma?
-Co? - zmarszczyłam brwi. - Carlos rozbił samochód twojego kolegi i Ty się z tego cieszysz?
Cassidy zaśmiała się i usiadła na kanapie.
-Już od dawna przysięgam mu zemstę prosto z niebios i teraz proszę. Niebiosa mnie wysłuchały.
**James**
Nie do końca rozumiałem, co Cassidy ma na myśli. Zemsta z niebios? Czy ona zwariowała? Oczywiście, że zwariowała. Już dawno.
Podszedłem do Jen, która wciąż miała podpuchnięte od płaczu oczy.
-Co się stało? - zapytałem, podając jej szklankę mrożonej herbaty. - Dlaczego płakałaś?
Jen spojrzała na mnie niechętnie, odstawiając szklankę z ice tea na stolik przed telewizorem. Jej dłoń sięgnęła do pilota. Widać nie odpowiadał jej kanał muzyczny.
-Babskie sprawy. - odpowiedziała wymijająco. - Nie chciałbyś się dowiedzieć.
Już ja lepiej wiem, czego chcę! - chciałem wrzasnąć, ale w porę ugryzłem się w język. Mało brakowało, a straciłbym nad sobą panowanie. A tego nie chciałem.
-Przecież wiesz, że możesz mi powiedzieć wszystko.
Jen uśmiechnęła się do mnie ponuro i położyła mi chłodną dłoń na policzku. Ten sposób w jaki na mnie spojrzała... Nigdy nie przypuszczałem, że może tak na mnie spojrzeć. W taki sposób.
Odeszła, już się nie uśmiechając. Tak niewiele potrzebowałem, żeby... Otworzyłem gwałtownie oczy, na dźwięk znajomego, dziecięcego krzyku!
-Tato, a ciocia Roslyn zabrała mnie na gofry! I skakaliśmy na trampolinach! - krzyczał podekscytowany.
-Nie musiałaś go zabierać na trampoliny! - odparłem, sadzając go na stoliku.
Roslyn stanęłam przede mną, odwijając sobie szalik, który miała przepasany naokoło szyi.
-Daj spokój. - zaśmiała się, rzucając zdjęte rzeczy na podłogę pod drzwiami. - Było nawet fajnie.
Uśmiechnąłem się pod nosem. Kto jak nie Roslyn tak świetnie się bawi w towarzystwie dzieci.
**Kendall**
Mieszkanie Aliany powoli zaczęło pustoszeć. W końcu została tylko nasza dwójka i pies o Nate'a.
-Pozwolisz, że jeszcze sobie stad nie pójdę. - powiedziałem powoli, podchodząc do niej, kiedy sprzątała brudne talerze po torcie. - Może mała kolacja?
Aliana zachichotała, kiedy objąłem ją w pasie.
-Mogę najpierw posprzątać? - powiedziała cicho, kiedy odłożyła na suszak pozmywane naczynia.
-Ugotuję coś, będzie miło...
Wciąż ją przytulałem i całowałem. Nie mogłem się jej oprzeć. Była taka...
Po raz kolejny w takiej chwili przerwał nam dzwonek do drzwi. Znowu...
-Otworzę. - powiedziała cicho.
-Nie... - jęknąłem. - To nie może poczekać? Albo udaj, że Cię nie ma.
-Przecież jestem. - zaśmiała się, kiedy się ode mnie odsunęła. - Poczekaj.
Podeszła i spojrzała przez wizjer. Potem zwolniła zamek i w progu stanęła jedna z sąsiadek.
-Coś się stało w mieszkaniu Robertsów. - powiedziała przestraszonym głosem. - Trzeba sprawdzić co się dzieje.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam, że tak krótko, ale naprawdę, nie mogę już więcej, a termin to termin. Miałam dzisiaj sporo nerwów, a poza tym trzy komentarze pod ostatnią notką nie zdołały mnie za bardzo napędzić. Mój obecny temat do pisania szufladkowego to Will Herondale i nie za bardzo wiem, czy taki temat was interesuje. Wybaczcie mi i mam nadzieję, że mimo wszystko wam się podobało. Do następnej!

8 komentarzy:

  1. Nie szkodzi, że krótko, bo wyszło super! Szok z Jen, ale jak przeczytałam o tym odkurzaczu to parsknęłam śmiechem :D Carlos + tryb turbo = latający odkurzacz xD Zajefajne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. Ciekawe, co się tam stało? Mam jeszcze radę dla Carlosa: lepiej trzymaj się z dala od odkurzaczy :-) . Czekam na nn i zapraszam do mnie: domischmidt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne! Hhahahahahaha, jezu, ryję z odkurzacza, jak to brzmi xD Czekam :***

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozwaliła mnie ta akcja z odkurzaczem hahahha. Lepiej żeby Carlos się już się za żaden nie brał xD Czekam nn ^_^

    OdpowiedzUsuń
  5. Odkurzacz najlepszy xDDD.
    Przeraża mnie to, że tak dawno nie wchodziłam na twojego bloga... Tyle notek nowych... XD

    OdpowiedzUsuń
  6. Turbo odkurzacz wylecial przez okno. Kto wie jak daleko dolecial haha

    OdpowiedzUsuń
  7. Carlos, Carlos ;). Drobny wypadek, świetnie :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale się uśmiałam z tego latającego odkurzacza :)

    OdpowiedzUsuń