czwartek, 9 stycznia 2014

48. Rozterka cz. 1

**Aliana**
Weszłam do jednaj z kawiarni w dzielnicy Hollywood. Rozejrzałam się po ogromnej sali w poszukiwaniu znajomych, szerokich ramion. Kiedy w końcu zauważyłam postać w znajomym garniturze w paski.
-Cześć, chciałeś porozmawiać. - powiedziałam, siadając naprzeciwko niego.
-Tak, dzięki, że przyszłaś. - powiedział Hugh, kiedy kerner podał kawę i sernik. - Wiem, że masz swoje zobowiązania, dlatego chciałem Cię uprzedzić o zamiarach wytwórni.
Spojrzałam na niego ze zdziwieniem. Nie na co dzień Jackman zaczyna od wymijającego zdania.
-Mów, o co chodzi. - kiwnęłam głową, wsypując do filiżanki cukier trzcinowy.
-Chcą cię zaprosić do współpracy. - oznajmił. - Do Japonii.
Spojrzałam na niego uważnie, a on wciąż miał ten swój niepokojący wyraz twarzy. Skupienie mieszane z obawą. Nie lubiłam tego.
-Kiedy? - zapytałam, nie chcąc, żebym zaoferowała się z czymś, co byłoby dla mnie niewykonalne.
-Na początku przyszłego miesiąca....
-Mowy nie ma. - odpowiedziałam, odkładając łyżeczkę na serwetkę. - Wtedy jest trasa koncertowa.
-Tak właśnie myślałem, chciałem, żebyś się nad tym zastanowiła.
A nad czym tu się zastanawiać? Te niewypowiedziane słowa uderzyłyby w niego jak kryptonitowy pocisk w pierś Supermana. Nie mogę wybierać pomiędzy przyjaciółmi, a wielkim zleceniem.
-Nie mogę. - powiedziałam, upijając trochę gorzkiego, pomimo posłodzenia, kakao. - Nie zostawię przyjaciół na lodzie. Po prostu nie mogę.
-Tu chodzi o Twoją karierę. - nalegał. - Z takim punktem w życiorysie miałabyś szansę w każdej wytwórni filmowej. A Twojego talentu szkoda marnować.
Szkoda marnować talentu? Przecież ja nie mam żadnego talentu. Robię dobre zdjęcia, ale nic poza tym. On chyba trochę nie bardzo rozumie pojęcie przyjaźni. Przynajmniej czasami.
-Pamiętasz, jak zrezygnowałeś z roli W „Hrabim Monte Christo”? - zaczęłam, próbując mu przypomnieć, jak się wtedy czuł. - Odmówiłeś, bo twoja żona potrzebowała wsparcia.
-To co innego. - wymamrotał.
-Wcale nie. Nie mogę zostawić chłopaków. Nie mogę zostawić Kendalla. - powiedziałam, najbardziej przekonująco, jak tylko umiałam.
-Poradzą sobie bez ciebie. Mają tylko wyjść na scenę, zrobić swoje i zejść. To nie jest takie trudne. Oni Cię nie potrzebują, nie tak bardzo, jak my potrzebujemy ciebie...
-Kendall to mój narzeczony. - przerwałam mu, kiedy straciłam cierpliwość do jego argumentów. - Potrzebujemy siebie nawzajem. Jestem z nim w ciąży.
Hugh wyglądał, jakbym wylała na niego kubeł zimnej wody. Sprawiał wrażenie, jakby nie mógł z siebie wykrztusić ani jednego słowa.
-Nic mi wcześniej nie mówiłaś. - wykrztusił, kiedy w końcu odzyskał głos. - Ale w ciąży? Nie wiecie do czego służą prezerwatywy?
-I teraz będziesz mi robił wykład o antykoncepcji? Daruj sobie, ok? Syndrom ojcowski ci się odezwał?
Po tym tekście twarz Hugh poczerwieniała. Wyglądał trochę jak rozjuszony smok, tylko tym razem nie grał, a jego wyraz był właściwie równie przekonujący. Kilka chwil później jego rysy złagodniały.
-Dobrze. - oznajmił spokojniejszym tonem. - Wiem, że co by się nie działo, to sobie poradzisz. Tylko... zastanów się nad propozycją wytwórni, zanim do Ciebie przyjdą.
**James**
Postawiłem szklankę wony przed krzesłem, w którym zamierzałem usiąść. Zostało mi jeszcze trochę pracy, więc nie wiem, kiedy będę wolny.
Usiadłem przed komputerem i spojrzałem na zdjęcia, które Aliana zostawiła mi na flaszu. „Dokończ to za mnie, muszę iść na spotkanie”, powiedziała, zanim pośpiesznie wyszła. Tylko czemu akurat na mnie to zrzuciła? Pewnie dlatego, że kiedyś jej powiedziałem „Te fotki mogłaś lepiej dobrać.”. Potem wszyscy obrócili to w żart, a Carlos mi obiecywał, że Aliana pewnego dnia się na mnie po prostu zemści. Chociaż ja nie wziąłbym tego za zemstę.
-Co wy tam robicie? - wrzasnąłem w stronę Kendalla i Roslyn, którzy coś kombinowali w kącie.
-Uczę Kendalla malować! - odkrzyknęła. -Rysowanie już opanował.
Rozejrzałem się po salonie. Nie było Logana, który spał za ścianą pijany i Jen, która pojechała do szpitala. Wciąż trzyma w tajemnicy przede mną, to, co się wtedy stało. Może ktoś ją skrzywdził, albo stało się coś złego.
-Poradzisz sobie teraz? - zapytał Carlos, popychając zeszyt w stronę Davida. Literki. Coś niezmiernie trudnego dla mojego syna.
Nie patrzyłem na nich, wlepiwszy wzrok w monitor komputera. Tak naprawdę wszystkie zdjęcia mi się podobały, ale do oficjalnej galerii można wstawić nie więcej niż dwadzieścia.
Denerwowałem się sprawą Jen. Ostatnio była przerażająco spokojna. A może tylko mi się wydawało? Mało ze sobą rozmawialiśmy, można śmiało powiedzieć, że mnie unikała. Odbierałem to tak, bo... Bo tak właściwie było.
**Jennifer**
Siedziałam przed stolikiem Nate'a, który w luzackiej pozycji przeglądał te wymazy z hormonów.
-Jen... - powiedział nagle, przerywając ciszę.
-Słucham? - zapytałam, bojąc się jego odpowiedzi.
-Zmień lekarza. - powiedział spokojnie, składając papiery z powrotem do koperty. - Bo ten Davis jest głupszy niż ustawa przewiduje.
-Ale...
-Wcale nie jesteś bezpłodna, rozumiesz? - powiedział, unosząc trochę głos. - Masz tylko poprzestawiane hormony. To coś w rodzaju naturalnego systemu antykoncepcyjnego. Wystarczy odpowiednia terapia i będziesz mogła zajść w ciążę. Gdybyś przyszła z tym w wieku czterdziestu kilku lat, wtedy nie można by było nic zrobić.
Spojrzałam na niego z niedowierzaniem, kiedy jak gdyby nigdy nic sięgnął po kanapkę (sądząc po zapachu) z resztkami zimnego kurczaka.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

To chyba będzie standardowa objętość notki. Na serio mam sporo zajęć i wciąż mam nadzieję, że wam się podoba. I dzięki za wasze komentarze! To na serio mocno motywuje. Trzymajcie się!

6 komentarzy:

  1. Boże a już myślałam że Jennifer nie będzie mogła mieć dzieci :) Ale zaraz... Aliana w ciąży?! Czekam z niecierpliwością nn:****

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne, jednak jest nadzieja dla Jen ^^ Weź zmień lekarza xDDD hahah dobre ;d
    James taki zdziwiony....haha xD czekam :****

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział super, a tekst: "Zmień lekarza" najlepszy XD
    Czekam na nn.

    Klaudia Schmidt

    OdpowiedzUsuń
  4. Jen powaliło hormony xD zdarza się. Kendzio będzie ojcem, ale sweet :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozwalił mnie fragment rozmowy o antykoncepcji z Hughem xDD
    A tak wgl to podsunęłaś mi pewien pomysł... :D:D

    OdpowiedzUsuń
  6. '' -Zmień lekarza. - powiedział spokojnie, składając papiery z powrotem do koperty. - Bo ten Davis jest głupszy niż ustawa przewiduje. '' Boskie ;3.

    OdpowiedzUsuń