wtorek, 21 stycznia 2014

51. Sprzeczka

**Aliana**
Spakowałam sprzęt. Konferencja jest za kilkanaście minut, więc... Do tej pory zastanawiałam się, dlaczego właśnie mnie zaprosili. Pewnie dlatego, że ten serial obchodzi mnie tyle, co kaloryfer w środku lata. Nie zadam za wielu pytań, pocykam kilka fotek i... Dobra, za innych fotografów nie ręczę. Tylko czemu będę tam w charakterze fotoreportera? Nie ja to wymyśliłam!
-Kochanie, wrócisz przed trzecią? - zapytał Kendall, podając mi termos z owsianką truskawkową. Ale wiecie... tam są prawdziwe truskawki.
-Postaram się. - odparłam, wkładając zbiornik do torby. Ostatnio tylko owsianka powstrzymuje mnie przed mdłościami... - Nie wiem ile się zejdzie. Nie wiem nawet, skąd wzięli mój adres.
-Pewnie od Cassie. - wymamrotał.
-Co? - Odwróciłam się w jego stronę. Ona dała im do mnie kontakt? Jak...
-Po prostu dała im Twój numer korespondencyjny. - powiedział. - Czy tam adres... Chciała ci tylko dołożyć robotę, wiedząc, że na naszych próbach nie masz jej wiele.
-Właśnie. - uniosłam palec, jakbym wpadła na jakiś pomysł. - Później do was wpadnę.
Nie zdążyłem zareagować, kiedy ona zwyczajnie podniosła się z krzesła i wrzuciła do torebki nową paczkę miętówek. Chyba tamtych jeszcze jej zostało...
-No nie patrz tak na mnie. Zaraz muszę wychodzić, a wtedy...
Nie zdążyłam dokończyć, bo przerwał mi głośny trzask otwieranych drzwi.
-Nie wasz się mnie tak traktować! - usłyszałam krzyk Nicole, która wbiegła do pokoju i zaczęła rzucać poduszkami w... Logana? - Jestem dorosła! Mogę sama podejmować decyzje!
Logan starał się unikać jej ciosy, ale tylko zdołał zakrywać głowę przed coraz mocniej rzucanymi poduszkami. Które powoli się kończyły...
-Nicole, pozwól mi wytłumaczy... - jąkał się, kiedy ona powoli się uspokajała. - Ten facet to na pewno jakiś zbok! Nie mogłem pozwolić, żeby... Och, na litość boską! Nikt normalny nie szuka modelek na ulicy. On mógł cię oszukać, zgwałcić...
-Nie chcę cię już słuchać, rozumiesz? - wrzasnęła, a ja i Kendall popatrzyliśmy po sobie porozumiewająco. - Zejdź mi z oczu! Wyprowadzam się!
I pobiegła na górę, mimo że Logan próbował ją powstrzymać, biegł za nią... ale Nicole rzuciła w niego wazonem Kendalla i Logan zleciał ze schodów.
-Ej! - wrzasnął za nią Kendall, jakby ona się tym jakkolwiek przejmowała. - To pamiątka rodzinna!
**James**
-Muszę ci coś powiedzieć. - oznajmiła, Jen, rozpinając guziki mojej koszuli.
Sama miała na sobie ponętny strój pielęgniarki. Kiedy wszedłem do sypialni i zobaczyłem ją leżącą na łóżku w seksownym stroju... Byłem zaskoczony.
-A to nie może trochę zaczekać? - zapytałem, pomiędzy kolejnymi pocałunkami.
Jen delikatnie mnie od siebie odepchnęła. Popatrzyliśmy sobie w oczy i ona zamrugała. Pod jej powiekami dostrzegłem ślady łez.
-Chodzi o to, James, że... - zaczęła, ostrożnie dobierając słowa. - Byłam u lekarza, bo mój ginekolog powiedział mi, że jestem bezpłodna.
Zmarszczyłem brwi. Więc, to dlatego płakała na przyjęciu... A nie mogła mi tego tak po prostu powiedzieć? Zrozumiałbym to.
-Uwierz mi, kocham cię bez względu na to, czy jesteś płodna, czy nie.
-Ja wiem, tylko... Chciałam się upewnić, zanim cokolwiek bym Ci powiedziała. - odparła, kiedy osunąłem się na poduszki obok niej, a ona położyła się na boku, żeby móc bezpośrednio patrzyć mi w oczy. - Byłam u specjalisty. Ta lekarka powiedziała, że mam złą gospodarkę hormonalną...
-Co? - skrzywiłem się, zastanawiając się, do czego ona zmierza.
-Nie ważne. - pokręciła głową, uśmiechając się szeroko. - Po protu będę musiała zacząć terapię, żeby wszystko naprostować i wtedy będę mogła mieć dzieci.
Mimo wolinie uśmiechnąłem się szeroko. Zaraz, to znaczy, że...
-Ty też chcesz mieć dziecko? - zapytałem, kiedy ona się oparła o poduszkę.
-Może nie tak od razu, ale kiedyś tak. - pokiwała głową, a ja delikatnie ją pocałowałem.
**Aliana**
Chciałam, czy nie chciałam, musiałam zostawić Nicole i Logana na głowie Kendalla. Mimo, że byłam gotowa zadzwonić do organizatora w Comic Conie, Kenny powiedział, że sam jakoś sobie poradzi. Nie uśmiechało mi się zostawianie go wśród przeróżnych fruwających przedmiotów, głównie za sprawą Nicole, która rzucała w Logana wszystkim, co miała pod ręką. Jak dotąd najcenniejszą rzeczą jaką udało jej się zniszczyć, był rękopis jakiegoś poety, którego ubóstwiał James. Tylko czemu on trzyma to na wierzchu?
Biegnąc do widny, wystawiłam rękę, żeby ją zatrzymać. W środku była tylko jedna osoba. Jakiś koleś z szklanką wody w ręku. A właściwie z papierowym kubeczkiem.
-Może pomogę? - zaproponował, kiedy zaczęłam wyciągać z torby sprzęt i wieszać sobie wszystkie paski na szyi. A było wyjść wcześniej.
-Nie, dziękuję, dam sobie radę. - odpowiedziałam, zarzucając sobie plecak na ramię.
Starałam się nie zwracać na niego uwagi, ale on ciągle się na mnie gapił. I wciąż, i wciąż. A jego policzki czerwieniały z każdą chwilą.
Drzwi winy się otworzyły. Facet, gestem ręki pokazał mi, żebym wyszła jako pierwsza.
-Joseph! - krzyknął jakiś facet. - Znowu odwaliłeś buraka w windzie? - usłyszałam, zanim odeszłam. - Na serio wystarczy obecność ładnej dziewczyny?
-Zamknij się. - wycedził. - Ona chyba nie jest fanką. Przynajmniej nie sprawiała takiego wrażenia.
-Ni tak. - doszedł do tego inny głos, tym razem kobiecy. - Bo jakby cię poprosiła, żebyś powiedział „kochanie”, chyba byś się hiperwantylował!
Pokręciłam głową. Zachowywali się zupełnie jak Erin i chłopaki w przerwach pomiędzy ujęciami. W końcu nie raz trzeba coś poprawić, czy doświetlić...
-Wszyscy dziennikarze już są? - zapytał koleś z identyfikatorem organizatora na szyi. Automatycznie sięgnęłam pod bluzkę i wyciągnęłam swój.
-Pamiętajcie, żeby zadawać pytania w ustalonej hierarchii. Najpierw bohaterowie główni, potem dopiero drugoplanowi. - O ile w ogóle będę zadawać jakiekolwiek pytania...
Grupa aktorów przeszła obok nas, udając, że nas nie widzi. Kobieta z brązowymi włosami szła obok faceta, który jechał ze mną w windzie.
Po krótkiej chwili poczułam, jak coś mokrego rozpływa mi się na koszuli.
-Tak bardzo panią przepraszam. - powiedział ten sam facet, starając się zetrzeć ze mnie rozlaną wodę. Dopiero teraz zauważyłam, że mój brzuch nabiera krągłości.
-Spokojnie, to tylko woda. - mruknęłam, odchylając koszulę, tak, żeby nie dotykała do stanika.
-Cały Joe. - usłyszałam znajomy, kobiecy głos. - Chodź, Garfield, dam Ci coś suchego.
W następnej chwili Cassidy pociągnęła mnie za rękę. Ładnie jej w tym zielonym czymś. Chociaż sukienką tego nazwać nie można (bo jest strasznie krótka).
Szłyśmy do charakteryzatorni. Nie wiedziałam, że w centrum konferencyjnym też mają makijażystów. Wydawało mi się, że aktorzy przygotowują się do nich sami.
-Trzymaj to. - powiedziała, kładąc ręce na paczuszce złożonych ubrań. - Mam to od czasów Smallville. Nie nosiłam tego, bo to nie jest styl na takie konferencje.
-Garnitur? - zapytałam, patrząc na drogi materiał.
-Tak, załóż koszulę. Powinna pasować. - oznajmiła.
Bez wahania ściągnęłam z siebie mokrą koszulkę i wciągnęłam tę suchą. Przez cały czas Cassidy patrzyła na mnie dość dziwnie. Jakby chciała rzucić jakiś zgryźliwy komentarz i powstrzymywała się przed tym z całych sił.
-Ciekawe, czemu mnie tu zaprosili. - oznajmiłam. - Nikogo tu nie znam. Kojarzę tylko kilku aktorów.
-Dałam im Twoje namiary. - powiedziała, oglądając sobie paznokcie. - Ostatnio narzekałaś na brak zajęcia, więc...
-A ty bierzesz udział w konferencji? - zapytałam, a ona nagle przestała się interesować swoim lakierem. Tylko odchyliła głowę do tyłu i spojrzała na mnie z tym swoim sztucznym uśmiechem.
-Jestem tu dla towarzystwa. - odparła. - Justin mnie zaprosił na posiedzenie „Emily Owans”, a wierz mi, kilka aktorek nic sobie nie robi z jego stanu cywilnego. Poprosił mnie na przyzwoitkę. Zgodziłam się.
-Tak, wiem, że go lubisz. - mruknęłam, wieszając sobie aparat na szyi. - A teraz muszę zrobić dużo zdjęć. Więc wybacz.
-Tak, wiem, - wywróciła oczami, przytulając mnie do siebie. - Sala w której jest prasówka „Pamiętników Wampirów” jest po lewej stronie, czwarte drzwi od męskiej toalety.
-Dzięki. - uśmiechnęłam się do niej. - Na razie.
**Logan**
-Nicole, przepraszam. - po raz setny powiedziałem, próbując się dobić do drzwi naszej łazienki. - Nie wyprowadzaj się, proszę.
-Zrobię jak będę chciała! - krzyknęła przez drzwi. - Tobie nic do tego! I pragnę Ci przypomnieć, że jestem DOROSŁA i SAMA podejmuję decyzje.
Krzyczeliśmy tak na siebie już od godziny. Kendall pochował cenniejsze rzeczy do szafy w pokoju gościnnym, zanim one też padłyby ofiarą wściekłości Nicole.
-Możecie się zamknąć? - krzyknął James. - Ani chwili spokoju!
-A co wy tam robicie? - zapytałam, krzycząc przez drzwi ich sypialni.
-Bawimy się w lekarza. - odpowiedział James.
-I pielęgniarkę! - dopowiedziała Jennifer.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i tyle... Mam nadzieję, że się podobało. Nie zrobiłam erotyka, jeśli ktoś by wnikał. Chociaż było blisko. Notka dedykowana Adzie M. Komentujesz każdą notkę. Te moje wypociny i za to Ci dziękuję. Ta pielęgniarka jest dla Ciebie. Chociaż to właściwie jesteś Ty.
Taka moja prośba. Jeśli ktoś chciałby mnie zaprosić na swojego bloga, czy nową notkę (tylko, jeśli nie mam oznaczonej obserwacji). To najpierw oceniacie przynajmniej ostatnią notkę.
Komentarze: "Zapraszam do siebie na [LINK]" itd... będą uznawane za "czysty spam" i usuwane. Myślę, że to nie jest zbyt wygórowany warunek, bo ja przed spamem zawsze czytam i komentuję.

6 komentarzy:

  1. Zabawa w lekarza i pielęgniarkę :D Super, super, super! Dziękuję za dedykację ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow ale kłótnia :P Niech się pogodzą w następnym rozdziale. :) A co do Jennifer to współczuje, że na razie nie może mieć dzieci :( Ale James na pewno będzie ją wspierał.
    Rozdział jak zwykle super :D Czekam nn ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Awww moj Joseph <3
    Dzieki za dodanie go tutaj. I za cala ta konferencje :D
    Biedny Logan! Obrzucany wazonami i poduszkami...
    Czekam na nn!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pielęgniarka i lekarz hahahaha :D Nie no tym mnie rozwaliłaś ;) No i do tego ta kłótnia... Biedny Logan :) Czekam nn:*****

    OdpowiedzUsuń
  5. Przez Werę udziela mi się faza na Josepha.. To źleee..
    Lekarz i pielęgniarka xd. No okeeeej. xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnie trzy zdania... the best

    OdpowiedzUsuń