czwartek, 23 stycznia 2014

52. Konferencja Comic Conu

**Carlos**
Biegłem jednym z korytarzy szpitala okręgowego. Nie wiedziałem, co się dokładnie dzieje, ale coś wewnątrz kierowało moje stopy w kierunku głębi szerokiego przyjścia. Mijałem lekarzy i pielęgniarki. Miałem tylko jeden cel. Ale nie wiedziałem dlaczego.
Otworzyłem jedne z drzwi. Nie wiem, czemu wybrałem właśnie te. Jednak, to, co tam zobaczyłem, ujrzałem, zmroziło mi krew w żyłach.
Na stole zabiegowym leżał Kendall.
Ledwo go poznałem. Był cały we krwi. Ale wiedziałem, że to mój przyjaciel. Wszędzie bym go rozpoznał. Przecież jest moim bratem. Tylko co mu się stało? Kto go tak urządził?
-Co? - zacząłem, ale nie zdołałem skończyć, bo zauważyła mnie jedna z lekarek i natychmiast zaczęła mnie wypychać na zewnątrz.
-Proszę wyjść. Staramy się go uratować. - powiedziała, wypraszając mnie za drzwi.
Obudziłem się gwałtownie zlany potem. Rozejrzałem się dookoła i zdałem sobie sprawę, że leżę w sypialni Roslyn, w mieszkaniu Aliany. Rose leżała obok mnie. Nadal spała. Przez chwilę bałem się, że ją obudziłem, krzyknąłem, czy coś podobnego. Ale na szczęście nie.
Spojrzałem na budzik stojący na szafce nocnej. Było po pierwszej. Spaliśmy do tak późna? Nigdy więcej miłosnych maratonów filmowych.
Ostrożnie zsunąłem się w łóżka i wziąłem długą bluzę, która leżała na krześle obok rozkopanej pościeli. Gdyby nie ona, byłbym w samych bokserkach.
Wyszedłem do pokoju z kuchnią. Niemal natychmiast zauważyłem, że ktoś leży na kanapie.
-Hej, Carlos! - usłyszałem cichy krzyk Kendalla.
Spojrzałem na niego i zauważyłem, że się do mnie uśmiecha, odkładając czasopismo o malowaniu. Wszystko było z nim w prządku. Dzięki Bogu...
-Stary, co ty tutaj robisz? - zapytałem, marszcząc brwi.
-Nicole i Logan trochę się posprzeczali. - wyjaśnił, siadając na stoliku do kawy i wiążąc sobie sznurowadła. - Poszło kilka przedmiotów. Między innymi twój japoński serwis do herbaty i rękopis tego brytyjskiego poety, który James kupił na aukcji charytatywnej.
-Mój serwis? - krzyknąłem z oburzeniem. - Jak oni mogli zniszczyć mój serwis?
-Właściwie, to Nicole. - oznajmił Kendall, oklepując poduszkę kanapową, żeby zajmowała więcej miejsca. - Wiem, ile dla Ciebie znaczył. I jeśli cię to pocieszy, to wazon mojej babci też padł jej ofiarą.
Uśmiechnął się do mnie blado, powoli robić porządek na stoliku przed telewizorem. Zmiął do kupy opakowania po jogurtach owocowych i zaniósł je pod zlew za ladą.
-Wszystko w porządku? - zapytał, zwracając uwagę na mój brak aktywności fizycznej. - Wyglądasz, jakbyś ducha zobaczył. To przez ten porcelanowy komplet?
-Tak. - skłamałem, potrząsając głową. Prawda była jednak trochę inna. Wciąż miałem przed oczami scenę ze snu. Jego nieruchome i zakrwawione ciało. - Powinienem nieźle zmyć Nicole głowę. Te filiżanki kosztowały majątek.
Minąłem go bez słowa. Rany, jak mogłem tak spanikować? Przecież to tylko głupi sen.
Ścisnąłem powieki i wszedłem do łazienki. Jestem głupi. Niewiarygodnie głupi.
**Aliana**
Stałam na desce dla fotografów. Moim zadaniem było tylko robienie mnóstwa zdjęć.
Sala konferencyjna była niewiarygodnie dobrze oświetlona i dlatego zrezygnowałam z flesza. Chociaż inni fotoreporterzy byli innego zdania i walili światłem po oczach. Nie tylko aktorów, ale też siebie nawzajem.
Joseph Morgan, facet, który jechał ze mną windą. Siedział nieco na uboczu, obserwując trójkę głównych aktorów. Po chwili chyba poczuł, że zaczęłam go obserwować, bo spojrzał mi w obiektyw, uśmiechając się nieśmiało. Skorzystałam z okazji i zrobiłam zdjęcie.
Spojrzałam w wyświetlacz i spojrzałam na swoje dzieło. To całkiem niezła fotka.
-Jak pan skomentuje związek swojego bohatera z Eleną? - zapytał jeden z dziennikarzy stojący obok mnie.
Aktorka siedząca obok człowieka, któremu zadano pytanie z zażenowaniem wywróciła oczami, jakby miała dość podobnych zapytań.
-Powiem tylko, że w jednym z odcinków związek Damona z Eleną w końcu zostanie zdefiniowany. - odpowiedział, pochylając się w stronę mikrofonu.
Ludzie zadawali pytania, aktorzy i scenarzyści odpowiadali pół wymijająco... Oczywiście, że mnie to nie obchodziło. Nawet się nie postarałam, żeby cokolwiek kojarzyć.
- ** -
Po skończonej konferencji urwałam się trochę z czerwonego dywanu. Już i tak zabrakło mi mi miejsca na karcie. Całe osiem giga. Chyba kupię dwie płyty, zgram to wszystko i dam zleceniodawcy. Nich to sobie sam sortuje. Ja NAWET NIE KUMAM O CO W TYM CHODZI!
-Pani tutaj? - usłyszałam męski głos.
Odwróciłam się i zobaczyłam tego Morgana, idącego w moją stronę w okularach przeciwsłonecznych na nosie.
-Widzę, że pan urwał się z czerwonego dywanu. - zauważyłam, pakując do torby komplet fotograficzny, zahaczając dłonią o samowywołujący aparat. Po co go jeszcze wożę? Nie używałam go od dwóch lat.
-Nie lubię tej całej cykanki fotoreporterów. - wzruszył ramionami. - Zazwyczaj mówię, że mam do załatwienia i spokojnie mogę iść. I tak przy okazji. Jestem Joseph Morgan. - oznajmił, wyciągając dłoń w moją stronę. - Znajomi mówią mi Joe.
-Miło mi. - odpowiedziałam, odwzajemniając uścisk. - Aliana Hamilton. Fotograf.
-Przysługa Cassidy. - wymamrotał.
-Słucham?
Nie zdążył mi odpowiedzieć, bo z daleka dobiegł do nas ogłuszający, dziewczęcy pisk. Chwilę później jakaś dziewczynka podbiegła do Josepha i objęła go mocno w pasie.
-Joseph Morgan! Nie wierzę! - krzyknęła, coraz mocniej obejmując faceta. Na jego policzkach pojawiły się szkarłatne rumieńce. - Jestem Mandy! Twoja największa fanka!
Nie mają tu ochroniarzy?
Chociaż z drugiej strony... Chyba właśnie spełnia się marzenie tej małej. Nawet jeśli cały parking powinien być strzeżony. Powinien. A czemu nie był? Strażnik wyskoczył na hamburgera...
-Koleżanki mi nie uwierzą! - wrzasnęła na tyle głośno, żeby spowodować natarczywe dzwonienie w moim uchu. I chyba nie tylko moim... - Dasz mi swój autograf? Mogę sobie zrobić z Tobą zdjęcie?
Słowa wylewały się z jej ust jak z wodospadu. Nie wiedziałam, że ktoś oprócz Erin i Eminema jest w stanie tak szybko nawijać. Dziewczyna powinna robić w kabarecie. O tak...
Bez wahania chwyciłam aparat leżący na podłodze pod tylnym siedzeniem. Może po latach zrobimy z niego użytek...
-Ustawicie się? - zaproponowałam, unosząc stare urządzenie.
-To Twoja dziewczyna? - zapytała, pokazując wszystkie swoje zęby.
-Co? Nie. Oczywiście, że nie. - nasze zaprzeczenie brzmiało dość dziwnie. Jakbyśmy z całych sił się przed tym bronili.
-To dobrze. - ucieszyła się, kiedy wyciągnęła z paszczy gotowe zdjęcie. Potem podałam je Morganowi i poszukałam w kieszeni czarnego mazaka. - To znaczy, że mam u Ciebie szanse.
Pokręciłam głową, kiedy Joseph podpisywał zdjęcie. Podniosłam rękę i spojrzałam na zegarek. W pół do trzeciej. Za pół godziny muszę być u chłopaków.
Poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam komórkę ze spodni i otworzyłam SMSa.
Od: Kendall
W domu piekło. Czekam u Ciebie.
Uśmiechnęłam się krzywo pod nosem. Jednak sobie nie poradził.
**James**
-Nicole i Logan godzą się w pokoju obok. - oznajmiła Jen, wrzucając do kosza potłuczone kawałki porcelanowego zestawu do herbaty.
-Oni tak, ale boję się pomyśleć, co będzie jak Carlos zobaczy jak to wygląda.
Opróżniłem już chyba piąty kosz. Rety, postawienie kontenera pod oknem było genialnym pomysłem...
-Jen, wiesz, że cię kocham? - zacząłem, zbierając poduszki do kosza na bieliznę. Kilka pękniętych doniczek nie podziałało na nie za dobrze. I na bluzeczkę też.
-Dobra, mów czego chcesz.
-Chyba będziemy potrzebowali jakiegoś dobrego odplamiacza. - oznajmiłem, unosząc niebieską bawełnianą koszulkę.
Jen podeszła do mnie, jakby bała się dotknąć własnej bluzki.
-Moja ulubiona koszulka w serek... - zapiszczała, jakby się załamała.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wyprzedzając pytanie, które pewnie by się prędzej, czy później pojawiło. Nie jestem fanką „Pamiętników Wampirów”. Nawet nie wiem o co w tym chodzi. Więc ten fragment wyszedł... Mocno amatorsko. No cóż... Mam nadzieję, że się wam podobało. Dajcie mi znać, co myślicie. Do następnego! 

7 komentarzy:

  1. Hahaha, Joseph <3 taki akcent, takie aaaaaw <3 Biedna Jen :o
    Logan i Nicole godzący się....sami....Jezu, mam dziwne przeczucia ;d ten sen jakiś niepokojący :O czekam :****

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie przepadam za "Pamiętnikami Wampirów". Ja jestem fanką braci Winchesterów. Codziennie oglądam jakiś odcinek, nie ważna czy widziałam go raz czy 10 razy :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jak dla mnie wyszedł bardzo fajnie. Pamiętników Wampirów nie oglądam również, więc tu się nie wypowiem XD

    Klaudia Schmidt

    OdpowiedzUsuń
  4. Joseph! Mój Klaus xD
    Ładnie wyszło, nie martw się. Wyszło, że jesteś w miarę na czasie z informacjami.
    A sen Carlosa... Żeby się nie okazał proroczy! ;O

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno nie oglądałam TVD więc cię nie pouczę co się tam dzieje xD Wiem, ze Stefcio ma sobowtóra i to by było na tyle xD
    Logan i Nicole.. xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Matko jaki sen O.O ja bym na zawał padła... Sorki że tak późno ale problemy techniczne ;) Czekam nn:*****

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdy przeczytałam kawałek o śnie Carlosa, ciarki przeszły mi po plecach.

    OdpowiedzUsuń