czwartek, 20 lutego 2014

60. Narada Przed Bitwą

**Jennifer**
Siedzieliśmy w pokoju z talerzami sernika na kolanach. Wśród nas brakowało tylko Kendalla i Carlosa. Obserwowałam jak Logan i James rozmawiają półgłosem przy kuchence.
Po dłuższej chwili drzwi mieszkania cicho się otworzyły i do środka wszedł Kendall, kurczowo trzymając się za brzuch.
-Stało ci się coś? - zapytał James, podchodząc do niego i zarzucając sobie ścierkę na ramię. - Słabo wyglądasz. Potrzebujesz czegoś?
-To nic takiego. - wystękał z wyraźnym wysiłkiem. - Muszę do łazienki.
I zniknął za drzwiami toalety, zanim zdążyliśmy cokolwiek powiedzieć. James wzruszył ramionami i usiadł na fotelu naprzeciwko Alainy, która patrzyła na drzwi łazienki ze zmarszczonymi brwiami.
-Myślisz, że coś stało? - zapytała cicho Roslyn, zamykając magazyn i odrzucając go na stolik.
-Najwyraźniej. - westchnęła Aliana, wstając i podchodząc do drzwi. - Kochanie? - zapukała kilka razy do drzwi? - Wszystko w porządku?
Nastała chwila ciszy. James popatrzył na mnie ze zdziwieniem i wzruszył ramionami. Wciąż miałam przed oczami bladą twarz Kendalla, jakby cała krew spłynęła mu do pacy.
-Tak! - odkrzykną, po wyraźnym głębokim oddechu. - Nabiłem sobie paskudnego siniaka. Masz w domu jakieś plastry chłodzące?
-Za chwilę ci podam! - krzyknęła i poszła do kuchni. Nie widziałam, którą szafkę otwiera, ale kiedy się wyprostowała, trzymała w ręku jakąś kopertę z niebieskiego żelu i podeszła do łazienki. - Otwórz drzwi. Pomogę ci!
-Poradzę sobie! - odpowiedział, wystawiając rękę za drzwi i zabierając duży plaster, który mu podała.
Logan podszedł do drzwi i wyszeptał Alianie coś do ucha. Ona tylko wzruszyła ramionami i popchnęła go w stronę kanapy, zmuszając go, żeby usiadł. Po kilku krokach popchnęła go na oparcie obok Nicole.
-Myślisz, że coś się stało? - powtórzyłam po Roslyn, podciągając sobie spodnie. Jednak na próżno, bo od razu, jak udało mi się zrobić pół kroku, David pociągnął mnie za nogawkę.
-Wujkowi nic nie będzie, mamusiu? - zapytał, patrząc na mnie ze smutną minką.
Zadrżałam, kiedy powiedział „mamusiu”. Zupełnie, jakby ktoś wlał mi do gardła świeży wrzątek. Taki jeszcze pulsujący.
-Nie wiem, skarbie. - powiedziałam, kiedy się do mnie przytulił.
Nie spodziewałam się tego. Byłam pewna, że mały będzie się do tego stopniowo przyzwyczajał. Że raz będzie do mnie mówił po imieniu, a jeszcze następnym razem „mamo”.
Po chwili Kendall wyszedł z łazienki i opadł na fotel.
-Może zadzwonię do Nate'a? - zaproponowałam. - Widzę, że cię boli.
-To nic. - pokręcił głową, oddychając ciężko. - To tylko skurcze. Wystarczy, że to schłodzę. Ważne, że odebrałem dokumenty. Możemy już je składać do urzędu. Tylko ułożę je po swojemu.
Drzwi znowu się otworzyły i przyszedł Carlos, trzymający w rękach jakieś wielkie pudło. Zauważyłam, jak Kendall robi wszystko, żeby zachować najbardziej kamienną twarz nie okazującą bólu. Chciał okłamać Carlosa. Bo nie chciał go martwić.
-Cześć wszystkim! - powiedział donośnym głosem, stawiając pudło na kolanach Roslyn. - To dla Ciebie kochanie. Tęskniłem.
I zbliżył się do jej ust, nie robiąc sobie zupełnie niczego z tego, że wszyscy ich obserwujemy. Odwróciłam wzrok, nie chcąc patrzeć na ich mizianie. Poczułam wilgotną dłoń Jamesa na nagim ramieniu. Chyba jest trochę za chłodno za bluzkę na ramiączka, pomyślałam.
Amory Roslyn i Carlosa zostały przez znaczne chrząknięcie Logana. Poczułam nagłą ochotę, żeby mu podziękować.
-Skoro już wiecie o naszym jutrzejszym ślubie... - zaczął Logan, stając przed nami w „dyplomatycznej pozycji”, nadszedł czas, żeby poprosić świadków.
-Carlos, Roslyn. - powiedziała Nicole, patrząc na nich wyczekująco. - Zgodzicie się?
Zapadła cisza. Nikt nic nie powiedział. Carlos wyglądał, jakby autobus po nim przejechał, a Roslyn przypominała rybę wyciągniętą z wody. Też byłam zaskoczona, ale wiedziałam, że muszę zachować minimalny spokój.
-Ale... - zaczęła Roslyn, kiedy już odzyskała głos. - Przecież ślub jest jutro. Nie mam co na siebie włożyć. Nawet nie wiem, jak wygląda Twoja sukienka!
-Nikt tego nie wie. - zaśmiał się Logan, jakby próbował obrócić w żart jej zmartwienie.
-Poza tym, widziałam, jaką sukienkę oddałaś mi zanim znalazłam sobie pracę. - ciągnęła dalej Nicole. - Jeśli oddajesz markową, prawie nową sukienkę, to co musisz mieć w szafie? I nie przesadzaj. Widziałam w czym chodzisz do pracy. A ta czerwona z kokardą? Kiedy ją kupiłaś? Dwa dni temu?
Roslyn usiadła na krześle, a Carlos obserwował Logana, z przerażająco zastygłą twarzą.
-Na serio pobieracie się jutro, czy to tylko taka metafora? - zapytał, marszcząc brwi.
-Na serio. - odpowiedziała Nicole.
**Kendall**
Cieszę się, że Nicole i Logan wezmą ślub przed nami. To powinno nam dać chwilę do namysłu. Po tym wszystko powinno się dziać... Jakby wolniej.
-Może powinniśmy cię zawieść do szpitala? - zaproponował Logan, siadając na stoliku do kawy. - Nie wyglądasz najlepiej.
-Nic mi nie będzie. - odpowiedziałem. - Martw się lepiej o Nicole.
Logan szeroko otworzył usta. Zupełnie, jakbym wytrącił mu mikrofon z rąk.
-Stary, o czym ty mówisz? - wyraźnie ściszył głos, jakby nie chciał, żeby dziewczyny nas usłyszały.
-Byłem Twoim samochodem. Kiedy miałem wracać, zaczepił mnie jakiś biceps i dał mi do zrozumienia, że to nie koniec kłopotów Nicole.
-Pobił cię? - zapytał wyraźnie zdenerwowany.
-Nie. Myślał, że ja to ty. Powiedział: „Twoja niunia ma jutro być w pracy.” I że ktoś tam przejmuje interes. - odpowiedziałem. - To jeszcze nie koniec.
Logan przeszedł przez pokój i wyciągnął z szuflady schowek z bronią.
-Co ty wyprawiasz? - krzyknęła Aliana, kiedy zauważyła, dokąd on sięga.
-Miałem nadzieję, że to się już nie przyda. - wymamrotał. - Izzy wszystko zalegalizowała?
-Tak na wszelki wypadek. - odpowiedziała Jennifer, z wahaniem zabierając paralizator z jego dłoni. - Przemyśl to!
Zapanował chaos. Zupełnie, jakby przez pokój przeszło tornado. Wszyscy jednocześnie próbowali coś powiedzieć. Jednak nic nie mogłem zrozumieć.
-Kendall, pokaż ten brzuch. - powiedział James, który wrócił z pokoju Jennifer, gdzie kładł Davida spać. - Spójrzmy jak to wygląda.
I zanim zdołałem zaprotestować, podciągnął moją koszulkę odlepił plaster chłodzący. Teraz wszyscy mogli podziwiać trzy ogromne siniaki w kształcie butów roboczych.
-To już trzeba zgłosić. - powiedziała Jen po chwili ciszy. - A ty! - wskazała palcem na moją pierś. - Masz się przebadać. Jak najszybciej. Zbieraj się.
Rzuciła we mnie bluzą, którą tu trzymałem jeszcze przed wyjazdem w trasę. Popatrzyłem na Nicole, która zakrywała sobie dłonią usta.
-A wasz ślub? - zapytałem.
-Odbędzie się zgodnie z planem. - odpowiedział Logan, wręczając mi jeden z pistoletów.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i to byłoby na tyle. Notkę pisałam, słuchając piosenki „Turn Up The Music” z filmu „Lemoniada Gada”.
Co do już zamkniętej ankiety: Chciałam sprawdzić jak obstawicie. A ponieważ myśleliście o kimś innym niż ja... To było zaplanowane już dwa tygodnie temu.
Mam nadzieję, że wam się podobało! Dzięki za ostatnie pięć komentarzy! Miło widzieć nowe loginy. Może pod tą notką będzie więcej? Mam nadzieję! Trzymajcie się cieplutko! Do następnej notki!  

8 komentarzy:

  1. Same śluby :P a co do Turn Up The Music od razu jak przeczytałam ten tytuł to zaczęłam to nucić :P fajna piosenka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :)) czekam na nowy ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znowu dajesz napierdzielone komentarze? Ogarnij się, co? I szanuj autorów, a oni będą szanować ciebie. Bo jak na razie na szacunek nie zasłużyłaś. Ile można wklejać ten sam komentarz? Czytasz te opowiadania w ogóle? Czy po prostu chcesz sobie naklepać komentatorów?

      Usuń
  3. Haha yeah. Przeczytalam wszystko. Oczy bola bo tak kilka godzin siedze i czytam. Uff. Super nota

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda kendalla :( a mam nadzieje że nicole tam nie pójdzie i że ten kierownik zgnije w więzieniu

    OdpowiedzUsuń
  5. Biedny Kendo :/ Mam nadzieje,że wszystko potoczy się dobrze i nie dojdzie do jakiejś strzelaniny czy czegoś innego.
    A co do rozdziału jak zwykle świetny :]
    Czekam nn ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Woo hoo! W końcu przeczytałem wszystko :)
    Kobieto, kocham Cię normalnie ;D Masz nowego czytelnika ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj. Kendall.. :(.
    Nicole , Logan ;3. Szczęścia :].

    OdpowiedzUsuń