czwartek, 27 lutego 2014

62. Po pierwszym ślubie

**Aliana**
Siedzieliśmy w jednej z Hollywoodzkiej kawiarni. Dokładnie tej samej, w której umawiałam się z Hugh na herbatę. W tej samej, w której powiedziałam mu, że spodziewam się dziecka.
-Wszystko w porządku? - usłyszałam zatroskany głos Kendall i poczułam jego dłoń na ramieniu.
-Tak, wybacz, zamyśliłam się. - odpowiedziałam, odwzajemniając jego uścisk.
Siedzieliśmy przy jednym z większych stołów, jedząc spaghetti w sosie pomidorowym, co było pierwszym wspólnym posiłkiem Nicole i Logana. W końcu to ich wesele. O ile można tak nazwać obiad po ślubie.
-To co teraz? - zapytał James, kiedy kelnerka podała nam deser. - Dyskoteka?
-O nie... - Nicole pokręciła głową, kiedy Logan mrugnął do niej porozumiewawczo. - Ani mi się śni, holować Cię nietrzeźwego do domu!
Carlos parsknął śmiechem. Aż za dobrze znał to uczucie, ale jednak potrafił obrócić to w żart.
-Wolałbym nie. - Kendall usiadł trochę sztywniej na ławce. - Nietrzeźwy nie zapamiętasz naszego prezentu ślubnego...
Nicole spojrzała na mnie z dezaprobatą. Niewiele jej brakowało do wściekłości. Roslyn pokazała mi język za jej plecami, a Jennifer szturchnęła ją łokciem, jakby to miało doprowadzić Rose do porządku.
-Nie tak się umawialiśmy. - powiedziała, grożąc palcem w stronę mojej twarzy. - Miało być bez prezentów. To nie fair!
-To jest bardzo fair! - wtrąciła Jen, odkładając łyżeczkę na talerzyk. - zafundowaliśmy wam noc poślubną pełną wrażeń. Jeszcze będziecie nam dziękować.
Logan był zadowolony, ale Nicole... Jej chyba nie przekonaliśmy.
**Kendall**
Wieczorem wróciliśmy do domu. W mieszkaniu zostali tylko Carlos i Roslyn, którzy nagle stwierdzili, że mają coś ważnego do omówienia.
Brzuch nadal mnie bolał, ale Nate powiedział, że to nic niepokojącego i powinienem tylko wziąć kilka dni wolnego i wszytko powinno być dobrze.
-Myślisz, że Loganowi i Nicole spodoba się pomysł Jen? - zapytała, ściągając z siebie górę od sukienki. Pod spodem miała opinający, czarny top. Dopiero teraz zobaczyłem, jak bardzo odznaczają się jej krągłości.
-Logan na pewno. - zaśmiałem się, rzucając koszulę do pralki. - Nie wiem, gdzie się kryła ta diablica w Jen...
Przerwał mi głośny śmiech Aliany, która szybko zrzucała z siebie ciuchy i pojawiała się w samej bieliźnie. Nie wiedziałem, że ona ma takie...
-To może wspólny prysznic? - zaproponowałem, karcąc się w duchu za kosmate myśli.
-A czemu nie? - zaskrzeczała, wkładając rękę do zasobnika z proszkiem i napełniając kubeczek. - Tylko najpierw wolałabym nastawić pralkę.
-Zawsze to tak u Ciebie wygląda? - zapytałem, obserwując co robi. - Robisz pranie codzienne?
-Właściwie co trzeci dzień. - wyjaśniła. - Ja to nie Carlos.
Uśmiechnąłem się pod nosem, przypominając sobie jego krzyki, że przed wywiadem trzeba posprzątać i zrobić gruntowne pranie. Chyba wszyscy byliśmy w szoku, kiedy znaleźliśmy spleśniałe skarpety Logana. Jak można tak zbezcześcić skarpetki?
-Bieliznę też tam wrzucasz? - zapytała, wytrząsając mnie z zamyślenia.
-Jasne - pokiwałem głową, wysuwając srebrne spinki z włosów Aliany. Jej marchewkowy kosmyk opadł jej na ramię. Ostrożnie strąciłem go dłonią i złożyłem pocałunek tuż obok ramiączka od jej stanika.
**Jennifer**
Było już późno. Na prawdę późno. David spał na moim ramieniu, kiedy wysiedliśmy z samochodu. Odebraliśmy go od Erin, wiedząc, że i tak długo u niej wytrwał.
-Mamusiu, gdzie jesteśmy? - wymamrotał, na pół śpiąc.
James odwrócił się do mnie, kiedy zamykał samochód. Poprosił, żebym to ja wzięła małego.
-W domu. Zaraz położymy Cię do łóżka. - powiedziałam mu. W uszach wciąż dźwięczało mi słowo „mamusiu”, co zaczynało się robić dziwne, bo powinnam się do tego przyzwyczajać.
Zaniosłam go do domu, w trakcie, kiedy James przytrzymał nam drzwi. Wyglądał na zmęczonego. Jakby miał za sobą niezwykle męczący dzień.
Wiedzieliśmy, że w pokoju obok naszego Logan i Nicole toną w rozkoszach futerkowych gadżetów erotycznych. Pomyślałam, że to może trochę urozmaicić tę noc poślubną.
Nagle usłyszałam mocny huk, jakby ktoś wysadził hol w powietrze. Nicole wybiegła z sypialni Logana w samym szlafroku i zbiegła na parter. James coś za nią krzyknął, ale nie zrozumiałam ani jednego słowa. David uczepił się mnie mocniej, jak małpka na gałęzi.
-Co się dzieje? - zapytał Kendall, wyskakując z łazienki w piżamie, a Aliana zaraz za nim. - Domyślam się, że to raczej nie Logan i Nicole.
Później wszystko działo się za szybko. Z dołu usłyszałam krzyk Nicole, a Logan wepchnął mnie do pokoju, każąc uspokoić Davida. Ale nie byłam w stanie go uspokoić. Nie mogłam. Byłam w zbyt wielkim szoku, żeby cokolwiek zrobić.
Przez uchylone drzwi zobaczyłam, jak Aliana zabiera z regału puszkę z belkową lemoniadą. Była kwaśna i nikt jej nie pił. Już sam jej zapach szczypał w oczy.
Właśnie! Szczypał w oczy! James wziął od niej naczynie i zaczął energicznie potrząsać. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, co się stanie po otwarciu zawleczki.
Ułożyłam Davida na łóżku, każąc mu zostać. Wiedziałam, że mnie posłucha i nadal będzie siedział u siebie, nie dając znaku o swojej obecności.
-Ostrzegaliśmy Twojego chłopaka! - krzyknął jakiś ogromny facet, którego nawet nie znałam. - Miałaś być dzisiaj w pracy! Masz nowego szefa!
-Czego ode mnie chcecie? - odkrzyknęła, cofając się w stronę schodów. Logan złapał ją, zanim upadła na stopnie. - Skończyłam z tym!
-Ale my nie skończyliśmy z tobą! - wrzasnął drugi i dopiero teraz ich zobaczyłam. Nie mieli broni. Ale za to byli ogromni. - Brakuje nam dziewczyn, a Ty jesteś najlepsza.
-Peście ją. - powiedział łagodnie Logan. - To było dawno. Wynoście się.
-Henderson nie pilnuje swojej niuni? - warkną pierwszy, wskazując brodą Kendalla, co było przynajmniej dziwne.
-Henderson to ja! - wrzasnął Logan, przerywając ich kozacką przemowę.
Pierwszy spojrzał na drugiego z wściekłością. Widać było, że krzyk Logana wytrącił go z równowagi. Nicole krzyknęła, kiedy ten wyciągnął nóż.
-Kazałem ci ostrzec Hendersona. - wycedził przez zaciśnięte zęby. - Hendersona, nie jego kumpla.
-Był jego wozem! - krzyknął, żeby się jakoś obronić. - Skąd miałem wiedzieć?
-To się było przygotować!
James upewnił się, że stoimy wystarczająco daleko i otworzył puszkę. Gazowany i kwaśny napój wylał się gejzerem na twarze włamywaczy. Kendall i James skorzystali z ich dekoncentracji i wypchali ich na zewnątrz.
Logan dopadł do przycisku wzywającego ochronę i wcisnął go, kiedy krzyki tamtych dwóch nie ucichły. Wstrzymałam oddech, czekając, co będzie dalej.
Po chwili usłyszałam szmer żwirku, który był wysypany na podjeździe. Krzyki się wzmożony, ale Logan spokojnie otworzył drzwi, a ja zadrżałam. Bałam się, że oni mogą wrócić. James podszedł do mnie, odrzucając opróżnioną puszkę po lemoniadzie. Słyszałam, jak Logan mówi coś o policji, jak Kendall dzwoni do lekarza...
Pozwoliłam się zaprowadzić do pokoju. Na nasz widok, David podskoczył i przytulił się do nas mocno.
-Bałem się. - wymamrotał, wtulając się w ramię Jamesa.
Jedno było pewne. Tej nocy na bank, Logan i Nicole nie zapomną.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I wyszło takie coś... Cały dzień to pisałam. A miałam zamiar jeszcze napisać coś na X, ale nie wiem, czy dam radę.
Dwa słowa do BigTimeChrisa – Wiem, o co Ci chodzi. Żaden szatan mnie nie opętał, po prostu nie chciało mi się wymyślić imienia, więc po prostu wzięłam to samo imię, które wykorzystałam w kwietniu 2011 (za czasów, kiedy datowałam opowiadania), pisząc o kościele w Star City. Cała historia...

Mam nadzieję, że dzisiejsza notka wam się podobała! Chociaż początek jest jako-taki, moim zdaniem. Liczę, że podzielicie się opinią. Do następnej notki!  

10 komentarzy:

  1. Boski rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Akcja, genialna. Zachichotałam przy wzmiance o futerkowych gadżetach, a potem za raz wszystko wywrócone do góry nogami. Dla mnie bomba :D
    P.S. Co to za konspira z moim Crisem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoim? :D
      Rozmowa na temat księdza Christophera ;p

      Usuń
  3. Dobrze, że nikomu nic się nie stało :) Fajny rozdział jak zwykle. Czekam nn ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny rozdział. Wkręciłam się. Lemoniada w oczy bardzo pomysłowa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział bardzo ciekawy. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Czekam na nn.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział. Czekam na kolejny ;))
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Potrafisz podnieść ciśnienie ludziom :d.
    Świetnie piszesz :).

    OdpowiedzUsuń