wtorek, 6 stycznia 2015

Odcinek 45 – Lizzy kontra Zabójczy Sylwester

Chuck dał mi znak ręką. Wiedziałam, co to znaczy. Miałam stąd wyprowadzić tego Kevina. Wywróciłam oczami i przeszłam na drugą stronę tego kretyna.
-Może stąd wyjdziemy? - zaproponowałam, opierając brodę o jego ramię. Kendall chyba by mnie na to zabił. - Zaczyna mnie boleć głowa.
-Serio, Lizzy? - usłyszałam w słuchawce głos Johna. - Wymyśl coś lepszego.
Zacisnęłam zęby, starając się, żeby Kevin tego nie zauważył. Przecież wiedziałam co robię, a jego nagonki w niczym mi nie pomagały.
-Przecież północ już za godzinę. - powiedział takim tonem, jakbym była jego dziewczyną. - Nie mamy wiele czasu, żeby się przewietrzyć.
-Ale tak pięknie Cię proszę... - jęknęłam, nie wychodząc z roli. - Tu jest zbyt głośno.
-Niech będzie. - westchnął i wziął mnie za rękę, żeby wyjść na zewnątrz.
Wyszliśmy na dwór. Nikogo nie było, a powietrze było bardzo rześkie. Potrzebowałam ledwie chwili, żeby przyzwyczaić się do panującej ciszy. Imprezowa muzyka była nieco stłumiona.
-Ogłusz go. - podpowiedział John. - Masz czysty strzał.
-Lepiej? - zapytał z uśmiechem gwałciciela i lekko przysunął mnie do siebie. - To tego chciałaś, prawda? To chcesz zrobić?
-Właściwie to nie. - odpowiedziałam już swoim głosem, na co ten uśmieszek spełzł mu z twarzy. Nie tym przesłodzonym. Tylko swoim. - Chciałam zrobić to.
I uderzyłam go nadgarstkiem w nos. Właściwie to bransoletką z kwiatkami. To lekko wzmocniło cios. Potem spryskałam mu twarz usypiaczem w buteleczce po kieszonkowej wersji perfum.
Rozejrzałam się po parkingu. Jak na zawołanie John wyszedł z furgonetki. Popatrzyłam na niego, zakładając dłonie na ramiona.
-Świetna robota. - powiedział, zakładając sobie Kevina na plecy. - Zabieram go na drugą stronę. Powiemy, że chłopak przesadził z piciem.
-A to coś? - wskazałam na buteleczkę, z której niedawno mi psiknęłam w twarz.
-O to się nie martw. Szybko się rozkłada. - oznajmił John, przenosząc Kevina na druga stronę budynku. - Powiesz, że Cię zostawił, bo nie chciałaś pić. On i tak nie będzie nic pamiętał.
-To kasuje jeszcze pamięć? - zapytałam retorycznie i spojrzałam na buteleczkę „perfum”, po chwili dodała, trochę do siebie. - Dobrze wiedzieć. Co teraz robimy?
-Ty wracasz na imprezę. - powiedział wprost John. - A ja do furgonetki. Powiesz, że Cię zostawił samą i nie miałaś innego wyjścia, jak wrócić na salę. Cała sprawa.
W odpowiedzi wzruszyłam ramionami i poszłam do środka. Kiedy szłam przez hol, zadzwonił telefon. Mój telefon. Wyjęłam go z torebki i spojrzałam na wyświetlacz. To był Kendall. Uśmiechnęłam się pod nosem i odebrałam.
-Witaj. - powiedziałam cicho, idąc przez przedpokój. - Zbliża się północ.
-Wiem, ale znudziło mi się już czytanie „Zmierzchu”. - usłyszałam jego wesoły głos. - Chyba nie jestem fanem wampirów.
-I co? - zapytałam spokojnie. - Bardzo to ckliwe?
-Niestety... - jęknął. - Ale zbliża się północ. Gdybym tylko miał jakąś inną książkę...
-Kupię Ci na urodziny. - powiedziałam. - Szczęśliwego nowego roku.
-Szczęśliwego nowego roku. - powiedział nadzwyczaj spojenie.
~***~
Rano wstałam nadzwyczaj wcześnie. Wcześnie jak na kogoś, kto nie śpi do drugiej w nocy. I tak poszłam z tej imprezy znacznie wcześniej, niż się skończyła. Swoje zrobiłam, więc mogłam się urwać trochę wcześniej.
-Jak misja? - zapytałam automatycznie, wchodząc do kuchni, gdzie Sarah i Chuck już siedzieli.
-Jeszcze nie skończona. - powiedział Chuck, zaglądając do lodówki.
-Zamordowano Markovica. - oznajmiła Sarah, rozkładając łokcie na stole.
-Tego ukraińskiego przemytnika?
-Jał, odrobiłaś lekcje. - odparł Chuck, podając mi szklankę soku pomarańczowego. - Ciocia przygotowuje dla nas dowody, ale śledztwo przeprowadzi nasza drużyna. Możemy wziąć Grete do pomocy. Wiesz, jej doświadczenie. Kiedyś pracowała w policji. Ma doświadczenie i tak dalej... Jakie plany na pierwszy dzień roku?
-Umówiłam się przyjaciółmi na pogaduchy. - odpowiedziałam, sypiąc sobie płatki do miski. - Ale dopiero o drugiej po południu. Din musi przespać pełne dwanaście godzin, a Logan pewnie znowu wymyślił coś głupiego i musi udobruchać rodziców.
-Mam dla Ciebie nowinkę. - powiedziała Sarah. - Wiesz, że Chris i James też byli na tej imprezie?
Otworzyłam usta ze zdziwienia.
-Jak to jest, że ich nie widziałam?
-Zatrudnili się tam. - odpowiedział jak gdyby nigdy nic. - Jako kelnerzy. I całkiem skutecznie się ukrywali przed Tobą i Loganem. Ale przede mną nie zdołali. Nakryłam ich przy wejściu do kuchni. Ale mieli miny... Żałuj że nie widziałaś. Pękłabyś ze śmiechu.
Pokręciłam głową i zjadłam śniadanie. Potem powoli zaczęłam się ubierać na obiad z przyjaciółmi. Oczywiście, nie będziemy tylko jeść.
Po pierwszej wybiegłam z domu i zapukałam do drzwi budynku w którym mieszkała Din. Otworzyła mi jej mama.
-Dzień dobry, Pani Lenson. - powiedziałam na jej widok. - Din już jest gotowa? Bo na drugą jesteśmy umówione z przyjaciółmi.
-Dzień Dobry, Lizzy. - odpowiedziała mi spokojnie z życzliwym uśmiechem. - Din nic mi nie mówiła, że jest gdzieś umówiona. Teraz pewnie siedzi przed komputerem... Mogę ją poprosisz, jeśli tego chcesz.
-Poproszę. - powiedziałam, czekając, aż w drzwiach pojawi się Din.
W końcu przyszła w niebiesko-czerwonej piżamie, czym nadzwyczaj przypominała żeńską odmianę Kaczora Donalda.
-Co się dzieje? - zapytała lekko sennym głosem.
-Przecież byłyśmy umówione z Chłopakami i Madison. - powiedziałam, jakby to było coś oczywistego.
-Zupełnie zapomniałam... - westchnęła i chyba trochę się rozbudziła. - Możesz mi dać trochę czasu?
-Jasne, ile potrzebujesz? - wzruszyłam ramionami.
-Piętnaście minut. - powiedziała bez zastanowienia. - Piętnaście minut powinno wystarczyć.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Słabo i krótko. O tak, wiem... Ale za to... W przyszły wtorek po raz pierwszy pojawi się nowa postać. Tą postacią jest chłopak... I jest nową misją Lizzy. A więc mam nadzieję, że ten odcinek Wam się podobał. Trzymajcie się.

PS. Wiem, że pisałam to już kilka razy, ale napiszę jeszcze raz. Nie wejdę na bloga, który jest w pierwszym komentarzu od użytkownika. Miesiąc. Miesiąc i tyle. Inaczej ignoruję. Jeśli nagle straci się zainteresowanie tym opowiadaniem, nie obiecuję, że ja też własnego zainteresowania Twoim blogiem nie stracę. No i taka prawda. Jestem jedną z tych licznych osób, które nie lubią, jak się je olewa. No... To teraz do czwartku. 

7 komentarzy:

  1. Nowa postać? Kurde, ja ledwo rozróżniam dotychczasowe, ale coraz lepiej mi idzie :) I będzie nową misją Lizzy? Super :D Jamie i Chris (zapomniałam kto to Chris i się zdziwiłam, bo przecież James nie ma dziewczyny o imieniu Christina xd) jako kelnerzy? Chciałabym zobaczyć ich miny :D Nie dziwię się Lizzy, że ich nie widziała, miała misję i chyba nie myślała "Hm.. A może James i Chris przebrali się za kelnerów i tu są?". Din potrzebuje o 5 minut mniej niż ja, ale to tylko dlatego,że ja buty wiąże 10 minut. Cholerne zimowe buty, które nie są zapinane, ale muszą być bardzo wysokie i wiązane...
    Super odcinek :D Czekam na następny :) CZWARTEKU NADCHODŹ!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :) Nie spodziewałam się, że na imprezę przyjdzie James z Chrisem i to jako kelnerzy :D Właściwie to sama miałam być w tym roku kelnerką na sylwku D: ale nie chciałam z racji na obecność niektórych osób >.<
    Lizzy umie kokietować :D Ja nie potrafię mówić przesłodzonym głosikiem :( to nie fair ;p No ale zawsze mogę się nawdychać helu może będę miała idealnie dziwnego i zwariowanego chłopaka w przyszłości haha
    Jestem ciekawa kolejnych rozdziałów ! Czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten chłopak którego imienia zapomniałem... Ciekawe co on sb myślał gdy wychodził z Lizzy na dwór. Pewnie miał inne plany niż dostać e ryj i zostać uspionym :D
    Misja przebiegła pomyślnie. Kiedy przeczytałem tytuł odcinka to myślałem ze to ten chłopak zginie a to jakiś przemytnik :)
    Jej! Bd nowa misja. Ciekawe co za postać bd jej powodem. ^^ chris i james kelnerami? Już wiadomo jak chcą zzrobić kasę. Teraz pozostaje tylko pytanie na co ją przeznacza. Hmm.. Może pójdą na dziwki? Nie no żart. Super odc. Do czwartku. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kevin. Kevin się nazywa. Jeśli chodzi o uwodzenie to gratulki dla Lizzy, ale zrobiłabym to lepiej hahaha :D żal mi Kendalla, bo zamiast się bawić to czyta książkę. Lizzy powinna wymknać się z impry i lecieć do niego by dać kissa jak to ludzie robią gdy nadchodzi Nowy Rok. I oh yeah. Nowa misja. Już ją chcę, Daj mi ją daj!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nowa misja ciekawie się zaczyna :). Ale w końcu uwieść obcego chłopaka nie mówiąc tego swojemu aktualnemu to jest dopiero misja! Z Lizzy robi się świetny agent-szpieg :). Sądząc po tytule, myślałam że będzie znowu jakaś krwawa rzeź, a tutaj proszę tak spokojnie. No i dobrze. Już czekam na następny odcinek. Świetna robota!

    OdpowiedzUsuń
  6. Super !
    Chris i James kelnerami ? Haha xD
    Taka buteleczka to i mi by się przydała ;)
    Czekam na nn :***

    OdpowiedzUsuń