wtorek, 20 stycznia 2015

Odcinek 49 – Lizzy kontra Świeża Krew

Po pogrzebie sędzi Peterson miał być pierwszy dzień Julie'ego w naszej szkole. Nauczyłam się tak do niego mówić już po trzech dniach znajomości. Właściwie go nie znam, ale chłopak jest naprawdę sympatyczny. Nie liczę, że przez tydzień byłam przez niego uziemiona. W prawdzie wiedziałam, że to nie jego wina i jakbym chciała, to mogłabym poprosić Chucka, albo Sarę, żeby go przypilnowali, bo ja chciałabym pójść na randkę z Kendallem.
-Dziwne filmy oglądasz. - powiedział, jeszcze tego samego wieczora. Nie miał już na sobie aksamitnego garnituru, tylko szary dres z kapturem.
-Lubię Królika Bagsa... - wzruszyłam ramionami, patrząc jak Michael Jordan oddaje talent uwięziony w piłce członkom drużyny koszykarskiej. - I tak już prawie koniec.
-Myślałem, ze to jest dla dzieci. - uniósł brwi i usiadł obok mnie na kanapie.
-Właściwie tak, ale każdy może to oglądać. Wiesz. - odparłam, czekając na napisy końcowe. - Lepsze to od Bonda.
-On chyba też by tak powiedział. - powiedział, śmiejąc się bez śladu wesołości. Jego nastrój trochę poprawił się od pogrzebu, ale wolałam być ostrożna.
Nagle drzwi się otworzyły i do środka wszedł James. Wyglądał normalnie. Nie miał żadnych odlotowych ciuchów, czy jakiegoś osobliwego stylu. Był całkiem zwyczajny.
-Cześć. - powiedział i bezceremonialnie zajął miejsce w fotelu. - Jestem taki padnięty... Nigdy, przenigdy nie róbcie projektu z Loganem. Będziecie musieli odwalać całą robotę za dwoje.
-Dla mnie to nie nowość. - powiedziałam, podnosząc się z kanapy. - Chcesz herbaty?
-Masz zieloną?
-Mam.
-To poproszę.
Rzuciłam poduszkę na miejsce w którym siedziałam i poszłam do części kuchennej, zostawiając Jamesa i Julie'ego sam na sam. Poznali się kilka dni temu. Niby przypadkiem zwalili się do Echo Parku następnego dnia. Wiedziałam, że byli ciekawi, jaki jest Julian, chociaż nie mówili tego wprost. Byli dla niego mili, chociaż zachowywali co do niedziwny dystans. Szczególnie Chris. Kendall traktował go jak wcześniej Arthura. Mówiąc wprost, jak kuzyna swojej dziewczyny. Julie był miły. Wczoraj poszedł z nami na spacer, ale chyba tego pożałował, bo po powrocie bez słowa wszedł na górę i zamknął się w gościnnym.
Zrobiłam Jamesowi herbatę i postawiłam kubek na stoliku. Cieszyłam się, że w przeciwieństwie do Cioci nie wymaga ode mnie filiżanek.
-James, będę wścibska, ale muszę o coś zapytać. - zaczęłam dość niepewnie.
-No to pytaj. - wzruszył ramionami, bawiąc się sznureczkiem od torebki ekspresowej.
-Na co Tobie i Chrisowi kasa? Wiem, że złapaliście dorywczo zmianę na sylwestra.
W reakcji James przestał przekładać torebkę herbaty i spojrzał mi w oczy.
-Jak się dowiedziałaś? - westchnął, jakby to był dla niego drażliwy temat.
-Sarah was widziała. - odpowiedziałam, odpierając się o ramię Julie'ego. Natychmiast tego pożałowałam i odsunęłam się dyskretnie na kilka centymetrów. - Więc...
-Niszczenie mienia prywatnego. - wymamrotał.
-To znaczy? - zmarszczyłam brwi.
-Och, po prostu niechcący zdewastowaliśmy komuś ogród. - powiedział, jakby nie chciał tego mówić. - Zniszczyliśmy kilka rzeźb. Właściciel oszacował straty na dwa i pół tysiąca. Na szczęście był tak wspaniałomyślny, że dał nam czas do końca stycznia na stycznia. Jeśli się nie wyrobimy, wniesie oskarżenie. Dlatego łapiemy takie dorywcze fuchy, a najgorsze jest to, że brakuje nam jeszcze tysiąca do spłaty za tydzień. Nie ma opcji, żebyśmy się wyrobili.
-I nie mogliście mi tego po prostu powiedzieć? - zapytałam, nie mając siły pytać, jak do tego w ogóle doszło. - Przecież bym Wam pożyczyła.
-Chciałem Ci powiedzieć, naprawdę, ale Chris mi zabronił. - oznajmił. - Myśli, że tylko byłabyś wściekła. Sądzi, że sporo dla niego zrobiłaś. Wyciągnęłaś z poprawczaka i dałaś niezły kredyt zaufania. Stanęłaś za nim w rządzie. Normalnie chodziłby do jakiejś dziury w centrum, a nie do tak dobrego liceum.
Przez dłuższą chwilę nic nie mówiłam. W końcu wstałam, gotowa, żeby iść do swojego pokoju.
-Dobra, to ile Wam brakuje? - westchnęłam, czując, jak Jule patrzy na mnie z zaciekaniem.
-Dziewięciu stów. - powiedział, lekko niezręcznie.
-Dobra, dajcie mi chwilę. - powiedziałam, idąc na górę. - Zaraz wrócę.
I weszłam po schodach do swojej sypialni. Podeszłam do biurka i sięgnęłam do szkatułki, gdzie trzymałam zaoszczędzone kieszonkowe. Bez zbędnych ceregieli wyjęłam dziewięćset dolców i złożyłam pieniądze na pół. Zeszłam do saloniku i wręczyłam je Jamesowi.
-W dwudziestakach? - zrobił wielkie oczy, jakby nie potrafił po prostu podziękować.
-Inaczej nie mam. - powiedziałam, podchodząc do DVD i wyjmując płytę z odtwarzacza. - Oddacie jak będziecie mieli. Traktuj to jak nieoprocentowaną, bezterminową pożyczkę.
-Ale Chris... - zaczął, a ja tylko wywróciłam oczami.
-Chris jest zbyt honorowy, żeby się na to zgodzić. Sam mówiłeś. Resztę kasy zarobicie na spokojnie. Jestem waszą przyjaciółką, a nie jakimś parabankiem. Nie będę Wam ustalała terminów.
Przeszłam do półki z filmami i odłożyłam płytę na miejsce.
-Ona zawsze jest taka? - usłyszałam, jak Julie pyta Jamesa półszeptem.
-Jaka? - zapytał z zaciekawieniem James, wcale nie robiąc z tego tajemnicy.
-Taka dobroduszna.
-Poznasz ją, to sam zobaczysz.
~***~
Następnego dnia rano, wszyscy spotkaliśmy się na śniadaniu, chociaż Julie trochę się wahał, jakby wstydził się pokazać w mundurku szkolnym, który dopiero co dostał.
-Zrobiliśmy zakupy! - zawołała Alex, wchodząc do naszej kuchni. - Właściwie ja zrobiłam, bo Morgan jeszcze śpi.
-Przyniosłaś francuskie rogaliki? - zapytała Greta, zaglądając do torby.
-Pewnie, przecież obiecałam. - zaśmiała się, wyjmując papierową torbę z cukierni.
Weszłam do kuchni i wzięłam talerze, żeby je porozstawiać na stole.
-Co lubisz na śniadanie? - zapytałam Julie'ego, kiedy wszedł i pomógł nam w nakryciu do stołu.
-Eee... - otworzył usta, jakby przez chwilę się nad tym zastanawiał. - Tosty z dżemem.
-Dobra. - kiwnęłam głową. - Cykorek przed pierwszym dniem w nowej szkole? Jesteś świeżą krwią.
-Może lekki. - wzruszył ramionami. - I proszę, nie mów, że jestem krwią. Czuję się, jakbym był jakimś pożywieniem dla wampirów.
Po jego słowach parsknęłam śmiechem, na co zwróciłam uwagę Grety. Ona sama wyglądała jak zwykle o poranku. Biała koszula Nerd Herdu i obcisła spódnica. Lekko pociągnięte prostownicą jasne włosy opadały jej na ramiona.
-Din jedzie z nami do szkoły, czy dotrze jakoś inaczej? - zapytałam Johna, kiedy wszedł do naszej kuchni przez okno. - Ostatnio chyba jej rodzice trochę częściej się nią interesują.
-Interesują, ale i tak tyle samo pracują. - odpowiedział. - Dlatego jedzie z nami.
Uśmiechnęłam się, spoglądając na Chucka, który siadał już przy stole obok Sary. To był taki normalny widok. Nic nadzwyczajnego. Zakochana para.
-To też jest udawane? - zapytał Julie, kiedy wszyscy siadaliśmy przy stole. - To śniadanie, ta atmosfera... Wiesz co mam na myśli.
-Wiem, co masz na myśli. - kiwnęłam głową. - I nie ma w tym nic udawanego. Na prawdę jesteśmy przyjaciółmi.
-A ja myślałem, że jesteś jak inni szpiedzy. - wymamrotał, tak cicho, że tylko ja mogłam zrozumieć. - Jednak Generał Beckman miała rację. Nie wypalono z Ciebie człowieczeństwa. Z nich też.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No i na dzisiaj tyle. Za spóźnienie w czwartek, dzisiaj godzinę wcześniej, bo powinno być o drugiej. „Niesie mnie wena, nie ma we mnie obawy. Olewam schemat, te dragi mogą zabić.” Nigdy wcześniej nie pisało mi się tak dobrze, jak w tym tygodniu. To jest raczej dobra wiadomość. Chociaż niektóre notki są krótkie, to przynajmniej mam ten ułamek pewności, że jest niezłe. Wszystko dzięki mojej nauczycielce polskiego. Pozdrawiamy Panią Profesor. Dodała mi pani skrzydeł, za co bardzo Pani dziękuję. Przypominam o zakładce, gdzie możecie zadawać pytania bohaterom. Nie spodziewałam się, że odpowiadanie na nie, to taka frajda. Co jakiś czas pytania i odpowiedzi będą przenoszone do postu. O ile będzie ich dostatecznie dużo. Taki mam plan na razie. Dobra, dosyć gadania. Mam nadzieję, że dzisiejszy odcinek się Wam podobał. Trzymajcie się!  

8 komentarzy:

  1. Julian robi dobre wrażenie. Dopiero sie klimatyzuje ale bd dobrze. :)
    Beka z Jamesa i Chrisa. Wandale. Dobrze że mają Lizzy bo ten dureń Hudson pewnie znów wylądowałby w poprawczaku. Wgl on ma takie cholerne szczęście. Zazdro. ^^
    Super rozdział. Cieszę sie że wena dopisuje. Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak na prawdę scenariusz znajomości Chrisa i Lizzy cały czas się czymś uzupełnia. Powiedzmy, że znają się gdzieś od jedenastego roku życia (może tak być?) Wiadomo, że rozgryźli system, że Chris rozrabia, a Lizzy go kryje.

      Usuń
  2. To dlatego James i Chris tak ciężko pracowali.. Już wszystko jasne :d. Ciekawe komu zrobili taki ' żarcik ' ;d. Lizzy. Naprawdę z Niej świetna przyjaciółka, żeby tak pomóc Przyjaciołom. Julian. Życzę miłego dnia w nowej szkole :). Zakładka bardzo przydatna. Odcinek bardzo fajny, czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest wychowanie Chucka, tak w ogóle. Takiego miękkiego, naiwnego i dobrego Chucka.

      Usuń
  3. Zgadzam się z Chrisem, że Chris ma cholerne szczęście. James i Chris prócz kasy powinni dostać jeszcze po łbie. I to wszystko przez kibel... W krzaki mogli pójść, bo kto korzysta z publicznego kibla? Mój kolega poszedł kiedyś do toi toia, jego życie przybrało mroczny blask... Luj! Julian, tobie to szczęścia takiego jak tamci dwaj życzę w nowej szkole :)
    Super odcinek, czekam na nn :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chris się właśnie bał, że dostanie po łbie, dlatego chciał to zachować w tajemnicy. A ponieważ James się wygadał... To już inna sprawa.

      Usuń
  4. Jestem! Jestem, ale tylko na chwilę. Droga do domu to jedyny moment kiedy mogę to zrobić. Odczuwam Twój przypływ weny. Julian nie wydaje się zły na takiego jakiego go uważałam. Myślałam, że będzie sprawiał problemy i był pyskaty, ale nie można oceniać książki po okładce. Lizzy jest taka dobroduszna, że aż się prosi żeby Kendall ( gdy już będą małżeństwem czy cuś) był gorszy żeby wyrównać ten poziom, jak na przykład jak jest z Sarah i Chuckiem. Ta zla i ta dobra. Lizzy jest dobra, więc Kendall musi być ten zły :P Super odc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julian nie jest zły, owszem. taki ma być. A jeśli chodzi o Kendalla, to ma trochę inne priorytety.

      Usuń