czwartek, 27 sierpnia 2015

Odcinek 89 – Lizzy kontra Okrutna Prawda

~**Carlos**~
Kiedy wróciłem do domu, nie wiedziałem, co mnie czeka. Ale domyśliłem że coś niedobrego, że to mi się na pewno nie spodoba.
W gabinecie taty siedziały mama, pani Maximoff i Susan.
-Dobrze, że już jesteś. - powiedział, kiedy mnie zobaczył. - Usiądź, Carlos. Ta rozmowa trochę potrwa.
Kiedy szedłem do krzesła, kolana mi się trzęsły. Mona taty była o wiele poważniejsza niż zwykle. Pani Maximoff i Susan wydawały się spokojne, ale chyba tylko na zewnątrz. A mama? Mama jak zawsze miała nadzwyczaj poważną minę. Byłem do tego przyzwyczajony.
-Wciąż uważam, że nie powinieneś tego mówić. - odezwała się mama, zakładając nogę na nogę. - Nie powinien się o tym dowiedzieć.
-Tym razem nie zadecydujesz za mnie. - powiedział tata, wstając z krzesła i podchodząc do okna. - Zbyt długo zwlekałem z tą rozmową.
-A nie powinieneś zwlekać. - warknęła. - Powinieneś sobie odpuścić. Bo twoja zakichana prawda zrujnuje nam wszystkim życie.
-Niczyjego życia to nie zrujnuje. - oświadczył ostro tata. - Nie będziesz już dłużej za mnie decydować. Już nie.
-Przepraszam, że przeszkadzam... - zaczęła Susan, odzywając się po raz pierwszy. - Ale co my mamy z tym wspólnego?
-Zamknij mordę, ty mała ruska wywłoko! - krzyknęła mama, plując jej prosto w twarz. - To wszystko przez Ciebie!
Sus cofnęła się na krześle, ale nie mogła, bo nie miała już miejsca. Oddychała ciężko, patrząc ze strachem na moją mamę.
-Mamo! - krzyknąłem.
-Jesteś moją żoną! - warknął tata, przekrzykując mój głos. - Ale nie wolno Ci się tak zwracać do mojej córki! Już dłużej nie będziesz poniewierać ani Susan, ani Wandą.
Po tych słowach zapadła cisza. Wszyscy parzyli na tatę z przerażeniem. Otworzyłem szeroko usta, patrząc jak przechodzi na drugą stronę biurka.
-To jest jakiś żart? - zapytała Susan, ale pani Maximoff pokręciła głową.
-Nie, skarbie, to nie jest żart. - powiedziała nadzwyczaj spokojnie. - Miałam romans z Panem Peną, ale Pani tego domu zabroniła nam o tym mówić. Ani Tobie, ani paniczowi.
Coś tu było nie tak. Susan moją siostrą? Nie, to nie możliwe, nie można przez całe życie mieszkać ze swoją siostrą i absolutnie niczego nie poczuć.
-To dlatego ciągle opłaca pan moje studia. - powiedziała takim totem, jakby nagle ją olśniło. - Bo jestem pańską... córką.
Ostatnie słowo wymówiła z niesamowitym niedowierzaniem. Spojrzałem w jej stronę. Wyglądała, jakby znalazła się w jakimś dziwnym sennym koszmarze i nie mogła się z niego obudzić. Tyle, ze to nie był sen. I sam tego żałowałem.
-Nie, nie dlatego. - pokręcił głową. - Jesteś wyjątkowo zdolna. A taki talent nie może się zmarnować. Nie zostaniesz służącą. Tylko uznanym prawnikiem, tak, jak w Twoich marzeniach.
-Przepraszam. - pokręciła głową, wstając z krzesła. - Muszę stąd wyjść.
~**Kendall**~
-Co zrobiłeś? - krzyknąłem do Chrisa, kiedy wyjaśnił mi, co właśnie zrobił.
-Walnąłem drania! A co innego miałem zrobić?
Wskazał na Charlie'ego, który ocierał sobie krwawiący nos. Wyglądał dość mizernie i chyba policzek zaczął mu puchnąć.
-Lepiej przyłóż sobie coś zimnego. - poradziłem mu, wychylając się do kuchni. - Będzie mniejsza opuchlizna. A Ty? Musiałeś go uderzyć?
-Uderzył moją przyjaciółkę! - wrzasnął. - A Twoją dziewczynę. Coś musiałem zrobić.
-I akurat go trzasnąć? Serio? - zmarszczyłem brwi, patrząc na niego z niedowierzaniem. - Wystarczyło pogadać. A co na to Lizzy?
-Lizzy nic nie wie. - wzruszył ramionami. - Pewnie teraz je ciasto z innymi.
-Błąd. - usłyszeliśmy głos samej Lizzy. - Ciasto zaraz się skończy, więc jeśli chcecie się jeszcze załapać, to radzę się pośpieszyć. O mój Boże, co Ci się stało?
Spojrzała w stronę Charlie'ego, na co ja wskazałem palcem na Chrisa.
-Oświecisz mnie, dlaczego? - zapytała go, jakby nie pierwszy raz przeprowadzała z nim taką rozmowę.
-Postrzelił Cię. - wyjaśnił. - Jakoś musiałem...
-Na prawdę nie wierzyć, że potrafię się zemścić we własnym zakresie? - zmarszczyłam brwi. - Chris, mało razy takie coś przerabialiśmy? Co było w drugiej klasie?
-Pobiłem się z Markiem, bo on wyśmiewał Cię, kiedy przyszłaś w zafarbowanej koszulce. - odpowiedział, jakby to było coś oczywistego.
-A cztery lata temu w parku?
-Wtedy oboje wylądowaliśmy w izbie dziecka, ale to ja dostałem szlaban.
-Sam widzisz. - powiedziała, unosząc ręce z oburzenia i spojrzała błagalnie na Charlie'ego. - Nie wniesiesz oskarżenia, co nie?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Susan i Carlos to... przyrodnie rodzeństwo. Tak, pokusa była zbyt silna... Tak an prawdę to miało być jakieś dziesięć odcinków temu, ale jakimś cudem zdołałam się powstrzymać.
Jak pewnie zauważyliście, więź pomiędzy Lizzy i Chrisem jest bardzo silna. Myślę, że kto jak kto, ale prawdziwy Chris powinien wiedzieć o tym najlepiej, bo osobiście zasugerował mi to w zgłoszeniu. A teraz muszę się szybko brać za odcinek 92, bo powoli robią mi się zaległości.
Jak mawiał minister magii „Nastały mroczne i bardzo niespokojne czasy”, czym mam na myśli rozpoczynający się rok szkolny. Skończył się mój serial... ciąg dalszy chyba w styczniu. No... to na sezon 5b sobie poczekamy. Słówko do Marli: Z całego serca nienawidzę Theo... Bez względu na to, jakim słodziakiem jest w Słodkich Kłamstewkach. I wiesz, ze mam ku temu powody. Z tego co widziałam, to on tam dla zysku własną matkę by sprzedał.
No cóż... Mam nadzieję, że dzisiejszy odcinek się Wam podobał. Trzymajcie się!

5 komentarzy:

  1. Też uwielbiam ten serial
    No biedna Suzan matka Carlosa zachowała sie jak .....
    No raczej chyba nie wniesie? Co nie?
    Biedny Chris no ale zasłużył
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahah! przywalił mu? serio? Bosz.. Brawo Chris! :D Jezu.. przecież Charlie nie zrobił tego specjalnie.. Co za tłuk.. najpierw mógł wyjasnić a potem dopiero mordę obijać. Ale juz stało sie. :D Dobrze że Lizzy jest wyrozumiała i że traktuje chrisa trochę jak brata bo pewnie by sie wściekła czy coś..
    To że Susan to siostra carlosa domysliłem sie po słowach "-A nie powinieneś zwlekać. - warknęła. - Powinieneś sobie odpuścić. Bo twoja zakichana prawda zrujnuje nam wszystkim życie." Tybardziej że Susi tam była. Dlatego potem nie wystawiłem oczu tylko pomyslałem sb "jest!" :D
    Nie lubisz Theo? czemu? W pll jest spoko. Jest bratem głównej bohaterki.
    Super odc. czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Matka Carlosa lekko przegina.. Uważa się za niewiadomo kogo. Carlos ma siostrę, to był szok i nadal jest. Ale dobrze, że wie o tym teraz, natomiast Chris niech powstrzyma trochę emocje. Nie bij się więcej! Świetny odcinek! Czekam na kolejny! :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ulala :D Dzieje się :D Carlos ma siostrę :) Nieźle. Ale jego matka to pinda, chociaż jego ojciec nie wydaje się taki zły. Ciekawe co on zrobi? Boffe, Chris... Hahaha :D No ocyzwiście, że mu przywalił. A jakże inaczej?
    Super odcinek, poważnie :) Czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny :* Czekam na nexa, i zapraszam na swojego bloga http://nataliapior.blogspot.com/ , będę wdzięczna za wyrażenie swojej opinii :)
    Piszesz , G.e.n.i.a.l.n.i.e :* Miłego dnia życzę :*

    OdpowiedzUsuń